all-about-eve blog

Twój nowy blog
- Michasiu dlaczego wyłaś całą noc??? 
- Bo chciałam! 

I tak od kilku dni. 
Więc przez chwilę nie mam żadnych przemyśleń przednówkowych, 
wartych podzielenia sie. Czy wręcz wiosennych! Bo padam na ryj.  
Photobucket


Franek narysował rysunek w przedszkolu – wielki czerwony poszarpany kształt. 

Podał mi i poszedł bez słowa do szatni. 


- Franio, co to jest? 
- No połamane serce. 
(faktycznie!) 
- Synku! Ale dlaczego??? 
- Dominika powiedziała, że kocha Patryka. 

:)))


Photobucket


***



- Franio.. ale smutny jesteś? 
- Smutny?? Wkurzony!!! 






Photobucket
Sobie gadają:
- Tato strasznie kocham moją mamę, wiesz? 
- To dobrze synku. 
- A ty kochasz swoją mamę? 
- Tak, bardzo mocno.  
- Ale tato!!! Bardziej kochasz swoją mamę, czy moją? 

Mój Obrońca:)

Walentynki. Myszka, co ty wiesz o widgetach.
No masz, a co to takiego?
Siedzimy, mam nowy telefon, one hundred percent w chmurze, ziewam trochę.
Nowy telefon przeleżał tydzień na blacie w kuchni, 

więc – Myszka kiedy ty go odpalisz??!
Oezu, nie mam czasu, muszę ikonki przepisać na kartkę, zrobić rzut, 

tak jak mam teraz w tym telefonie, w nowym musi być tak samo, 
bo ja umrę inaczej, wybuchnę od nadmiaru innowacji, 
muszę mieć coś swojego, jakiś blanket, pluszaczka, pieluchę tetrową, 
bo się rozryczę.
Odpalił mi. 

Przyłożył swój telefon do mojego (ma taki sam), zbliżył je tyłami, 
coś błysnęło, zamrugało i piknęło – Widzisz???? już ze sobą gadają!
Jak to gadają?
No wymieniają informacje!
Aha, a jest jeszcze wino? polej… dzięki.
skarbie… może jestem dziwna i opóźniona, 
ale ja się boję urządzeń elektronicznych, 
które się ze sobą komunikują…
i o nas gadają! mam z tym problem, wiesz?
Myszka, nie idziesz do przodu, jesteś niewolnikiem.

No ba, a co Wam mówiłam ostatnio??


A wczoraj, trzynastegop w poniedzialek, 
w wigilię walentynek mialam engine malfunction.
Od rana wszystko sie rypało lawinowo. 
O 7 Franek stłukł antyczny nawilżacz powietrza, 
który wisiał na kaloryferze i nawilżał mu pokój.  
(pytania o to, co robi dość wartościowy nawilżacz powietrza 
w pokoju pięcioletniego dziecka, proszę kierować do mojej mamy). 
A potem już cały Juniwers sprzysiągł się przeciwko mnie 
- najpierw nasłał na mnie wolno jadące auta, na oba pasy, 
za mną, przede mną i obok, 
a gdy spóźniona dojechałam na miejsce, zajął wszystkie miejsca parkingowe, 
następnie później, na stacji benzynowej, ustawił mój samochód 
przy dystrybutorze paliwa dla tirów, 
przez co próbując wepchnąć w swoje auto pistolet przeznaczony dla tirow 
(gruby! halo!) 
cała oblałam sie ropą - skórzane dziurkowane rękawiczuszki, 
bezrękawnik, spodnie, buty - any fucking questions? 
A potem, gdy już stamtąd odjechałam,  
zmieniając cały swój dzienny pajplajn, 
sfokusowana tylko na jednym, muszę kupić kozaki!, 
to gdy parkowałam, komputer pokładowy wyświetlił komunikat -
HEY, RIPLEY! ENGINE MALFUNCTION! 
Więc zadzwoniłam do P., ale on mial akurat confcall, 
na którym prezentował spreadsheet.  
Więc zadzwoniłam do Assistance i przyjechała laweta - ale nim dotarła, 
kupiłam kozaki i apaszkę w kolorze fuksji. 
A wieczorem jeszcze tylko zepsułam dvd.



Wasze zdrowie, gorących Walentynek :)


11 lut

11 komentarzy

Dzieci mi urosły, Michalina jest ksieżniczką, 
siostrą prawdziwego fana Jedi (rycerza to be).
P. do Michasi przed snem:
- Jesteś moją ksieżniczką! Kocham cię!
- Też kocham.
- Ale jesteś moją księżniczką?
- Tak…. Leią…
A rycerz? Wybieramy dla niego szkołę. Szkołę!
W ogóle grzeczne dziecko, nigdy nie zbuntowane, dojrzałe 
nagle zaczęło pyskować. Póki co, mam wszystko pod kontrolą, 
ale już widzę, już widzę, co nadchodzi. 
Muszę opracować jakiś długofalowy plan. Albo zlecę to P., 
on świetnie funkcjonuje w świecie planów i targetów. 
Spreadsheetów, pipelinów oraz timeframów! 
Jak mnie osłabia ta nomenklatura. 
To już Instytut Fizyki Plazmy i Laserowej Mikrosyntezy 
brzmi przytulniej. 
Ja natomiast żyję nie wiem w jakim świecie. Isaury.
Biegam, 8 km and counting, 
wróciłam z Kijowa pół roku temu i wybiegłam. 
A Wy się tu pieklicie!  
Jak tak biegam, to mi różne rzeczy do głowy przychodzą, 
w zależności od muzyki w uszach. 
Adele – everybody suck my cock, 
Santana – romantycznie nastrojona wracam do domu 
do swego Maczo, 
techno – jestem kulą nueronową odczuwam i rozumiem 
każdą swoją synapsę.

W ogóle zrozumiałam świat, wiecie jaki jest fajny?
Choć ponoć, co za szkoda! za dziesięć miesięcy ma wszystko jebnąć.


WEZCIE!

7 komentarzy
sodowka? dostalam dzisiaj maila, ze halo. 
no i halo wchodze i ze wezcie ją olejcie. 
wezcie to sie uspokojcie! zatrzymali mnie na granicy i wsadzili do paki.

wiem minelo pol roku, wiem. 
ale nic nie porzucilam, nie zapomnialam, tylko TAK JAKOS. 
na fb tez jestem rzadko, i mam swiadkow!

mam postanowienie noworoczne – poprawic muskulature swojego ciala 
i wrocic do pisania bloga. 
muskulatura naprawde do poprawienia, 
bo od biegania przez ostatnie pol roku wygladam jak ges wyscigowa.

wezcie, dobra?





Cześć! z Kijowa. 
Żar wlewa mi się do pokoju hotelowego przez firanki. 
Samochody bardzo szybko jeżdżą. 

Sushi in Kiev? 

Don’t do it…


obiecuję odezwę się po powrocie.


W dniu dzisiejszym wypieliłyśmy z Michaliną całą kostkę brukową z mchu i perzu, a płyty chodnikowe przed domem z mleczy do
kolan. Tak wiem, że można polać antychwastem, ale odkąd odkryłam, gdzie mrówki
wynoszą cały chleb z mojego domu, czyli do swoich latyfundyjków pod naszą
kostką, to zabroniłam. 

Wpuścić im tam randap, to by było chamstwo.


O deszcz! Lecę, może urosnę!






  • RSS