all-about-eve blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2002

(quotation)

„Wyrzuty, jakie kobieta robi mężczyźnie, że wyraża się ordynarnie, że wiecznie nie ma czasu i nie wie, co to czułość, kot syjamski bezustannie czyni człowiekowi, który nigdy nie wita się jak trzeba albo traktuje go jak coś nieistotnego; syjamy czasami wrzeszczą wtedy wniebogłosy, kładąc po sobie lewe ucho jak pirat.”

Parę lat temu dachowałam.
Do dzisiaj nie wiem jak to się stało.
ale powinnam była to chociaż przewidzieć.

Lipiec. Wracałam obładowana
(kot, kuweta, walizki i magnetowid rodziców)
na wakacje do domu z poznania (studia).
tego dnia miałam ostatni egzamin w semestrze letnim,
który zresztą pierwszorzędnie oblałam.
no ale to był piątek, w dodatku początek lipca, W DODATKU
w sobotę na drugi dzień miałam już być na mazurach z p.
każdy by oblał i dachował na moim miejscu.
to było do przewidzenia, zresztą nie miałam radia.
Ani w ogole żadnej muzyki akurat, bo mi ukradli jak zwykle.
Jedynie kot pomiaukiwał trochę. (on zawsze pomiaukuje
jak zwalniam) (więc staram się nie zwalniać).
moja czadowa mama dodatkowo dzwoniła co 50 km
z zapytaniem gdzie jestea moja panno, dlaczego cie jeszcze nie ma,
że przecież jutro wyjeżdżam a oni z ojcem chcieliby ze mną
też trochę pobyć, jak rodzice innych corek!
w końcu zadzwoniła i orzekła, że na pewno ich nie kocham
bo mnie jeszcze nie ma. no nie dachowalibyście?

No i stało się. kot w pewnym momencie tak jakoś jęknął.
odwróciłam się zapytać co się stało.
nie zdążyłam. zaliczyłam pobocze.
wyrzuciło mnie na lewy pas.
zaczęłam bardzo stanowczo hamować. No to od razu wpadłam w poślizg.
a i jeszcze złapałam gumę.
no iiiiii, po kilku sekundach ktore trwaly cale zycie wyladowalam w rowie.
wykonałam pełny obrót samochodem w powietrzu wzdłuż własnej osi (nie nie! nie bokiem. wzdłuż osi)
i spadłam na koła.
poszła szyba z tyłu. przez którą kot ten zdrajca
natychmiast zwiał.
i jeszcze wszystko było w obszczanym piaseczku z kuwety, moje wlosy, oczy, uszy, dywaniki, fotele, wszystko, ALL,
miałam ochotę go zabić.
nastepnie usiadłam na kamieniu, pełno ludzi wokół
i w ryk: matka mnie zabije, oblałam egzamin, rozwaliłam
samochód i video i jeszcze kot mi uciekł

(tzn. kot za chwile przyszedł sam, bardzo się martwił,
mam go do dzisiaj)

..bez przesady.

Znowu miałam do czynienia z drogówką.
Już sama nie wiem co o tym sądzić.
Tym razem jechałam sobie spokojnie powązkowską,
jade jade, vaya con dios wyje, ja razem z nią.
i nagle, wtem, wyskakuje jeden z drugim i trzecim.
Samochód stanął dęba, zarzuciło tyłem,
ale skubany zatrzymał się dopiero jakieś 200 m dalej.
(tzn. kompletnie nie wiem
ile to jest 200 m, ale chodziło mi o to że daleko).
Patrzę we wsteczne lusterko, a ich tam sześciu (!!!)
rozbawionych! i machają
żebym do nich podjechała
(cofnęła)
jak to wycofać???
Cofam.

Siedzę, muzyczka gra, ptaszki spiewają,
podchodzi jeden (bardzo niebieskie oczy!!):
- proszę ściszyć muzykę!!!
Podałam dokumenty
- nooooo pani eeeeeewoo nie ład nie

Mrugam rzęsami.

- wie pani dlaczego panią zatrzymaliśmy?
- Tak, oczywiście, bo ja się – widzi pan – bardzo śpieszę
- Hmmm, na urlopie pani była?.. taka opalona… nonono
- Tak tak! właśnie wróciłam i się bardzo śpieszę…
- dzisiaj pani wrociła?? agdzie pani bylaaa
- Nie, nie, tydzień temu.
- Paaaani eeeewo, to cooo,
nie będziemy psuli tak pięknego dnia?

Uśmiecham się słodko

- A niech mi pan powie ile jechałam właściwie?
- No wie pani, na radarze było 105,
ale tu jest strefa 50.

Teraz on uśmiechnął się słodko i zamrugal rzesami.

Puścili mnie! przysięgam!

tej, no jestem opalona, no ale bez przesady!

piątek mnie ujeżdża od samego rana..
uderzam głową w biurko.

9 rano

7 komentarzy

Jak to dobrze ze dzisiaj zaspałam te dwie godziny do pracy.

Dzwonek do drzwi. Otwieram.
(jak zawsze, bez sprawdzania,
babcia, mówi że kiedyś przyjdą i mnie zgwałcą)
- Dzień dobry! Są rodzice?
- Nieee. Ale jest mąż!
- Przyszedłem wyłączyć państwu prąd!
- ?
- Tak!!! Rachunek za styczeń nie zapłacony!!!!!!
- y, to ja zapytam męża.

Idę do łazienki:
- Kochanie, jakiś facet przyszedl i sie drze.
- Zapłać mu.

Wracam. Pan majstruje przy liczniku.
- Co pan robi?
- Zciągam licznik!!!!!!
- Dlaczego pan krzyczy?
- Bo nie zapłaciliście rachunku za styczeń!!!!
- A mogę zapłacić teraz?
- No jeśli pani ma pieniądze przy sobie!
- Nie, nie mam tak się tylko bez sensu zapytałam!

Facet się odwraca i znowu grzebie przy liczniku.
Nie wierzę własnym oczom.
- Co pan robi?
- Już mówiłem, zciągam licznik.
- Nie – teraz pan MÓWI. Wtedy pan KRZYCZAŁ.

- Proszę pana, czy ja mogę w końcu zapłacić ten rachunek?.
- Przecież mówiła pani, ze pani nie ma pieniędzy!!!!
- Znowu pan krzyczy.
- Zaraz dostane zawału.

Z łazienki urocze:
- Co się tam dzieje?
- Nic takiego, facet ma zawał.

Podejmuję ostatnia próbę:
- Proszę pana, zapłacę TERAZ
i niech pan wreszcie stąd idzie.

Zapłaciłam. Pan się nie odezwał ani słowem już.
Tak sobie teraz siedze i myśle.
Może on rzeczywiście miał zawal?
Czy można mieć zawał na stojąco? Czy ktoś wie?
Bardzo proszę o pomoc. Jestem załamana.

Cytat. Autentyk.

„Wysoki Sądzie, zwracam się z prośbą o udzielenie mi rozwodu z mężem. Prośba moja podyktowana jest tym, że mąż wynosił z domu kryształy (szt.8)”

jezu.

cierpię na dziwne ZABURZENIA SNU ostatnio…
polegają na tym, że chce mi się ciągle spać.

to bardzo denerwujące.

@

Brak komentarzy

„Intelektualista to ktos,

kto odkryl cos

bardziej interesujacego

niz seks.”


  • RSS