all-about-eve blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2002

taaa ;-)

4 komentarzy

- Jak się macie? – zażartował dyrektor.
- Dobrze! – zażartowali pracownicy.

(podtytuł: To jest notka z wtorku. Uparłam się. Zamieszczam.)

Wczoraj o 17.30 byliśmy umówieni na oglądanie mieszkań z panią z agencji (tzn. ja miałam podjechać po nich w umówione miejsce).
O godz. 17.27 byłam w sklepie jeszcze – takim jednym – i mierzyłam
przeróżne, fantastyczne kożuszki oraz buty
(tzn. właśnie kończyłam i wybiegałam ze sklepu)
biegnę, biegnę do tego samochodu.. niestety po drodze była taka malutka przytulna drogeryjka…
pomyślałam sobie wpadnę na chwilkę.
A tam, właśnie wtedy gdy :
oglądałam błyszczyk, płaciłam za cień i wąchałam perfumy ….
- zadzwonił tel.:
ON: GDZIE TY JESTEŚ?
JA: W samochodzie, przysięgam, już jadę,
taki jeden grubas zablokował mi wyjazd mówię tobie,
ale spoko nie panikuj, zaraz będę.
ON: Miałaś tu być 15 minut temu, gdzie jesteś do cholery!
Za ile będziesz?
JA: Mówię że zaraz, jestem blisko was,
a w ogóle to się na mnie nie wyżywaj!
Rozłączyłam się i wybiegłam ze sklepu, wpadłam do samochodu i jadę.
(tzn. jak cofałam to puknęłam LEKKO jeden samochód,
ale zupełnie nic mu się nie stało – na szczęście,
bo naprawdę nie miałam już czasu na stanie tam i załatwianie)

(no ale pojechałam po nich w końcu i udało nam się nawet
obejrzeć kilka mieszkań)

21.00 – już w domu:
ON: daj mi szybko dokumenty od mojego samochodu lecę
na to lotnisko (kogoś tam miał odebrać)
Chwyciłam torebkę, ale podświadomie czułam
ŻE SIĘ COŚ WYDARZY..
No i się okazało, że mi się portfel zgubił.
JA: to znaczy… ja nie mam twoich dokumentów..
ON: a co znowu zgubiłaś? Ha ha ha
I zamarł.
I się zaczęło: czy ty zdajesz sobie sprawę z tego,
ile teraz będzie załatwiania? … ple ple ple
(ale muszę się uczciwie przyznać, że nawet MNIE szlag trafił,
no tym razem to przegięłam: w portfelu był dowód, prawo jazdy,
OBA dowody rejestracyjne, karta do bankomatu i kredytowa)
Oczywiście odtworzyłam sobie szybko
gdzie dokładnie ten portfel zostawiłam
(mam taką świetną pamięć odtworzeniową)
no więc zostawiłam go w tej drogerii oczywiście,
wciśniętego między pomadki (dosłownie na chwilę)
bo musiałam odebrać ten upierdliwy telefon
(a potem wybiegłam przecież).
I tak o 21.05 zostałam sama w domu, bez pieniędzy,
bez dokumentów.. głodna.. poczłapałam do lodówki,
w której był tylko heineken i ogórki kiszone teściowej.

o a tutaj miało być LIVE – jak jadę do sklepu dzisiaj
wy mieliście czekać co dalej.. i w ogóle
ale wszystko popsuł pan z citibanku,
który zadzwonił do mnie właśnie w tej chwili,
że ta pani od rana z tej perfumerii do nich wydzwania i się denerwuje
i ma ten portfel i kiedy ja przyjadę po niego i że ona czeka.

To jadę nie?

(a w ogóle to blog coś nie działa i nie wiem kiedy wstawię tę notkę
i w ogóle ta notka za chwile będzie bez sensu)

mój mąż twierdzi, że raczej nie będziemy mieli dzieci,
ponieważ on się boi, że gdzieś je zgubię.
b.a.r.d.z.o. ś.m.i.e.s.z.n.e.

No. A to już piątek.
Dzień dobry i Do widzenia. Miłego weekendu.

Zompki

8 komentarzy

Krzysiek to mnie umie wkręcić.
Niby kawa niby tamto siamto, papierosek..
- dooobra to ja już będę leciał.. podrzucisz mnie CHOCIAŻ na bankowy?
(nosz nie słodki?)
Jedziemy do miejscowości Z. pod Warszawą.
Jedziemy sobie.
Muzyka na cały regulator – ja śpiewam i podskakuję na siedzeniu.
- halo DLACZEGO pani nie używa kierunkowskazów??
(nosz wiozę go, zabawiam piosenką! HALO!)

dobra to jedziemy, krzysiek objaśnia mi zajebisty skrót do mojego domu: mur, wzdłuż muru, tory, w lewo,
skrzyżowanie, PRZECIĄĆ drogę na Wołomin, kościół,
w lewo i prosto na Warszawę.

Jadę, jadę, wszystko się prawie zgadza (oprócz kościoła).
Po pół godzinie dostaje smsa: JAK CI IDZIE?
Ja: Spoko jestem w Wołominie. Naprawdę spoko.

A wogle to poprzednia notka była o tym,
że mam zakumuflowanego doła.
Nikt się nie zainteresował. Pies z kulawa nogą. nikt.

blue

6 komentarzy

Nie umiem napisać nic poważnego.
Nie chce mi się pisać o tym co czytam, czego się uczę,
co ambitnego oglądam.

Mam pierdolnik w głowie.

..take me where the wind blows,
take me where the red wine flows..

Przysięgam już nigdy nie umówić się z moją siostrą c. na ćwiczenia

Od roku wybieram się na fitness tak? /jakoś się nie składało/
Decyzję podjęłam w niedzielę – definitywną,
Spakowałam obuwie sportowe, odzież sportową i Twarde Postanowienie.

Dzwoni ta menda (siostra) do mnie wczoraj i miauczy w ten telefon:
- A so dzisiaj robimy po pracy?
- Idziemy ćwiczyć, dokładnie tak jak się UMÓWIŁYŚMY
- To tego, to ja nie wzięłam stroju, ale naprawdę myślałam o tym rano.
(toczy mi się trochę piany na usta, ale tylko trochę)
- Dobrze kochanie, to zrobimy tak, pojedziemy tam, zobaczymy na która są zajęcia, poczym pojedziemy do ciebie do domku, weźmiesz szybciutko ubranko, poczym wrócimy szybciutko tam i będziemy sobie ćwiczyć. Czy takie coś ci odpowiada??
- Ach! Och! – to ja będę u ciebie w pracy o 16.30.

I przyjechała. Najpierw poszłyśmy „tylko na chwilkę”
do takiego jednego sklepu, bo rzucili takie
„pienkne – mówię ci – sweterki”
a potem poszłyśmy na spaghetti, gdyż byłyśmy głodne.
Zrobiła się 20.
Wtoczyłyśmy się na pierwsze piętro fitness-clubu,
popatrzyłyśmy chwilę (ale nie za długo) przez szybkę
jak dziewczęta ćwiczą, obgadałyśmy trenerkę – że taka wyżyłowana
(że za. fff)
poczym bardzo zmęczone wróciłyśmy do domu.

Mam dzisiaj taki świetny humor, i poczucie spełnienia…

Zgubiła mi się soczewka (kontaktowa).
Wiem, ponoć to żaden wyczyn, jednakowoz u mnie było to tak:

Mam te kolorowe soczewki brązowe .
wieczór, przysnelam na sofie, obudzilam sie, człapię do kuchni – patrzę w lustro

jedno oko brązowe. JEDNO.
draka!!
Akcja szukania soczewki!
Kanapa, pod kanapą,
kibel, blat kuchenny. NIE MA.

Żalę się telefonicznie gruzji.
kochana mnie pociesza,
że to się zdarza że one lubią wypadać.

No. moja soczewka znalazła się na drugi dzień, wieczorem.
Pod powieką. Zwinięta w pół była.
Dobrze że się rozpłakałam to wypłynęła, bo wcześniej nic nie czułam.
P.się załamał.
jeszcze trochę i by mi się tam glony zalęgły – powiedział.

W tym czasie gruzja napisała mi że zgubiła właśnie świeżą legitymację studencką.
to jej odpisałam, że a moja soczewka się znalazła pod powieką.

„To poszukaj tam mojej legitymacji może”

nananannnana

15 komentarzy

Byłam przed chwilą załatwiać ważne sprawy na mieście.
Niczego nie zapomniałam, nie pomyliłam drogi, nie przejechałam ani jednej staruszki.
WSZYSTKO SZLO IDELANIE.

Potem pojechalam na romantyczny lunch do męża do niego do biura.
Było wspaniale, łosoś był, pomidorki, ser feta.
Sielankę przerwał Bardzo Ważny Znajomy Dyrektor Jakiejś Firmy
Dosiadł się i zaczął się wypowiadac na rozne tematy (paw rzyg i ziew).
Siedzieliśmy i zasłuchani spożywaliśmy posiłek.
Niestety – nie zrobienie wiochy przerosło moje możliwości.

Wylałam na niego Actimel. Cały. Wypadł mi z ręki.

Rozprysnął mu się na krawat i czarny garnitur.

parę kropel poleciało na okulary..


  • RSS