all-about-eve blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2002

Dobrze, opowiem o tym

Chomik
Bardzo go kochałam, mieszkał w żółtej misce, robiłam mu z kartoników różne labirynty.
lubiłam go nosić w TYLNEJ kieszeni dżinsów.
lubiłam go podrzucać do nieba, a potem spadał na łózko.
a pod koniec swojego tragicznego życia zrobił się agresywny i rzucał się na miskę gdy się zbliżałam, nie pozwalał się głaskać, aż którejś nocy jak spałam pękł czyli wybuchł.

Ślimaki
Wymyśliłam takie zawody, że na trasie rowerowej nad morze, po deszczu, wychodziły takie czarne długie ślimaki bez skorupek i trzeba było ich jak najwięcej rozjechać.
Ale wydaje mi się, że to nie jest prawda.
(pepsee wie jak one się nazywają
i mowil ze sa bardzo pozyteczne. to naprawde superasko)

Żarty żartami. Ale ja kocham zwierzęta.
- kiedy mój kot wyskoczył przez okno
i złamał nogę i miał operację i implanty, to czuwałam przy nim dzień i noc.
- a jak mojego jamnika pogryzł doberman to siedziałam z nim w jego szafie tydzień, głaskałam go, zmieniałam opatrunki i nie chodziłam do szkoły.

CIEĆ POCHOWAŁ GOŁĘBIA POD MOIM GARAŻEM
szmaciarz

cheers !

19 komentarzy

Czy to straszna perwersja, jeśli wieczorem zmywając makijaż myśli się o innej kobiecie robiącej to samo?

i jeśli nie jest to hipotetyczna kobieta, tylko skonkretyzowana
- to gorzej czy lepiej?

(piję zdrowie ś.p. gołębia)

Pamiętacie!!! boże.. pamiętacie kiedyś mówiłam, że te gołębie jak wyjeżdżam rano z garażu………………
że te gołębie nigdy nie chcą schodzić z drogi jak jadę i tak do ostatniej chwili siedzą! pod maskę wchodzą!
d e n e r w u j ą
i mówiłam, że marzę żeby któregoś kiedyś
W KOŃCU rozjechać??

pamiętacie?

ŻARTOWAŁAM!

boże!

a w ritzu

12 komentarzy

Fragment regulaminu hotelowego:

„Gentelmen are required to wear a jacket and tie
after 11 AM in The Ritz Restaurant and Lower and Upper Halls.
All guests are requested not to wear shorts and sportswear
in the hotel publis areas.”

and here comes the best:

„Should you wish to go out wearing sports cloth,
please contact the consierge beforehand,
so that he may indicate the appropiate way out of the hotel
and later , back to your room.”

(from Flo)

DŻI!

Służba nie drużba.
Jadę w delegację.

Mam ten fajny samochód nie?
No więc wczoraj w godzinach popołudniowych, dzwoni do mnie
mąż i mówi :
- Wiesz mam problem
- Hohoho ty masz problem? A jaki ?
- No rozwaliłem twój samochód.

A teraz opowiem jak wygląda ROZWALONY samochód.
No więc rozwalony samochód ma wgiety
zderzak. Kropka. PERIOD.
nie no owszem trzeba go zostawić w serwisie, trzeba czekać tydzień i w ogóle upierdliwe to, ale halo tak?
Po prostu taka mała stłuczka, zwykłe puknięcie taksówkarza w dupe.
Bez przesady.
- tak!!! bo ja to nie umiałabym tak zwyczajnie mieć stłuczki!
ja musiałabym – WYTŁUMACZYŁ MI – pieprznąć centralnie w ścianę.

Ale wczoraj Baśka zadała kluczowe pytanie
- Czy nic Mu się nie stało? BO TO NAJWAŻNIEJSZE Bo jak będzie zdrowy to szybko zarobi na nowy samochód.

:)))))))))))))))))))

yyyyy

12 komentarzy

Dostałam na biurko właśnie pozew, prosto tak do porannej kawy.
kilkanaście stron maszynopisu.

CZYTAM I OCZOM NIE WIERZĘ : (cytuje)

„Spotkało mnie nieszczęście: na polu na wsi ludzie obronili mnie. W sądach skorumpowani prawnicy z bandziorami przez 15 lat na przeszło 60-ciu rozprawach: szokują mnie, desperują mnie i zadręczają mnie. Na dodatek okradli mnie, kradną i zrobili mnie dłużnikiem pana bandyty. To jest wynaturzone wycho. Bardzo proszę o wstrzymanie egzekucji ze mnie i ukaranie winnych. Kobieta nie jest od wbijania jej styla motyki w narządy rodne. Ludzie, którzy ciężko pracują nie myślą o rozbojach i kradzieży. Napad to nie jest przyjemnością dla napadniętego jak myślą tu niektórzy prawnicy (…)
Piszę w szoku w desperacji, ogłuszony, w bólach głowy i szumie w głowie jak wodospad Niagara przez 15 lat.
(…)
Pomimo prześladowania mnie przez bandytów i ich prawników to ja KOCHAM STARSZYCH SĘDZIÓW.”

co to jest wynaturzone wycho????? powiedzcie!
Nie desperujcie mnie!

(szumi mu w głowie jak wodospad Niagara przez 15 lat
boooziu)

psuje mi sie humor !

szlag!

halo

19 komentarzy

Pojechałam do tego mojego domu rodzinnego.
Było fajnie – jak to w domu.
Pojadłam, popiłam, pokłóciłam się z mamą, poleżałam sobie,
pooglądałam telewizje z tatą. Fajnie.

Dentysta.
Mam tam tego swojego dentystę, młodego takiego (FAJNEGO).
To jadę do niego (tzn p. mnie wiezie) na przegląd.
- Ile ci to zajmie? Nie chce mi się tam siedzieć jak ciołek.
- Uspokój się, to potrwa 10-15 minut, to tylko przegląd. Kup sobie jakąś gazetę i poczekaj w samochodzie
jak ci się nie chce wchodzić do środka.
- Nie będę siedział w samochodzie jak twój ojciec i przysypiał,
bez sensu. Pojadę sobie gdzieś na kawe. Do kawiarni.
- Na 10 minut? Do kawiarni? Pogięło cię? Możesz usiąść i poczekać jak człowiek te parę minut? Boże.
- Idź już

Wychodzę.

P.siedzi rozparty w samochodzie, drzwi otwarte, papierosek, gazetka.
- Miałem rwanie na twój samochód.
- Hehe, jak to?
- Normalnie. Podeszły takie dwie i powiedziały że mam fajny samochód.
- Haha i co?
- Nic. Powiedziałam, że to nie mój, tylko żony.
- No co ty zwariowales?
- A bo, czytałem sobie gazetę, zawracały mi dupe.
- Ty, ale to były takie jakieś młode dziewczynki tak?
- Nie wiem, nie patrzyłem.

Halo.


  • RSS