all-about-eve blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2003

drim

12 komentarzy

Ja pierdolę, że tak powiem.
P. MIAŁ WCZORAJ SEN.
Jemu się często coś śni. Głównie jak odjeżdżam z kochankiem tramwajem.
W sumie psoko, niech wie.
No ale ja piernicze, wczoraj ten sen chyba przegiął.
Mówi do mnie – Usiądź, muszę ci coś powiedzieć, MIAŁEM SEN.
- Weźźźźźź, naprawdę nie odjadę tramwajem, przysięgam,
w ogóle nie przejmuj się tymi snami.
- Miałem sen, że zrobiłem ci krzywdę.
- JAK TO, ty mi? Nie ja tobie? Jak to.
- Ewa, nie wiem jak to się stało, ale złamałem ci nogę.
MIAŁAŚ OTWARTE ZŁAMANIE, nie wiem tak cię jakoś zaatakowałem,
ty nie wiedziałaś że to ja, bo byłem ZAMASKOWANY,
a potem tak cię chwyciłem za nogi jeszcze i tak cię rozbujałem
i uderzyłem o ścianę i wtedy ci się rozpruło…
- ?!!!!
- Tak. Pod szyją. Rozpruło ci się pod szyją,
a potem jeszcze raz uderzyłem o ścianę i ułamał ci się kawałek czaszki u góry
bo zahaczyłaś o sufit. A potem leżałaś w szpitalu i ja siedziałem przy twoim łóżku
i było mi GŁUPIO że to zrobiłem….

Nie, no luz.
SPO KO.

Byłam wczoraj w kinie.
Chyba na randce, ale nie wiem bo trochę zemdlałam.
Film był z tych, co robią cię w nich w konia co pięć minut.

Ale bożeeeeeeee jaki travolta piekny. W ogóle nie gruby.
I bożeeee jaki on mądry i inteligentny i wszystko rozgryzł w tym filmie
i pokonał zło.

I w ogóle dowcipny. Prawie się zakochałam, ale niestety w czasie filmu dostałam gorączki. Nie wiem SKĄD się wzięła, jakieś 40 stopni. Bolała mnie skóra i włosy.
I miałam dreszcze. I przeskakiwał mi obraz.
A na parkingu prawie zemdlałam, i trzeba było mnie prowadzić.
W domu położyłam się na kanapie i strasznie bałam się zasnąć, bo bałam się że umrę w czasie snu i nic nie będę o tym wiedzieć.
Nie umarłam. Przebudziłam się o 2, spocona, już bez gorączki i poszłam do łóżka.
P. mordował wrogów w battelfielda, ale twierdzi że przychodził co pięć minut i sprawdzał czy oddycham. JASNE.

Dzisiaj jestem trochę słaba i trochę przeklinam, nie wiem czemu.

Przyjechali pojechali, w domu dzisiaj rano cicho i pusto. NIEFAJNIE.

To ja teraz może w punktach mniej więcej wypunktuję co i jak.

Np. w piątek pepsii rządził się w mojej kuchni, no zrobił zajebisty obiad owszem, dla 10 osób i owszem ja nie musiałam tego robić, za co jestem wdzięczna. Wdzięczna do tego stopnia ŻE – JEZUS – POZWOLIŁAM SIĘ USTAWIAĆ WE WŁASNEJ KUCHNI I W OGÓLE BARDZO SIĘ STRESOWAŁAM, ALE I TAK PO KRYJOMU WYŻERAŁAM GORGONZOLE. Potem np. graliśmy o mistrzostwo klinkieru w różne gry logiczne i ja miałam jak zwykle minus milion punktów.
Albo w sobotę np. to pojechaliśmy do basi wszyscy. Pamiętam np. pana taksówkarza, który przedstawił mi kulisy sprawy pruszkowskiego burdelu, i w ogóle rozmawiał do mnie na ty i w ogóle się spoufalał, ale potem rozmawialiśmy o samochodach i AJM SORY ALE MNIE NIE ZAGIĄŁ. Pamiętam jeszcze, jak hala i kasia tszecia śpiewały piosenki, jezus, one znają WSZYSTKIE PIOSENKI ŚWIATA NA PAMIĘĆ. Również takie, sprzed naszego urodzenia. Matko no. Motyl też zna, ale on jest w końcu starszy. No i w ogóle. Było świetnie. P. ZRASZAŁ nas wiadrem z wodą – kochany taki, wszyscy byliśmy mu bardzo wdzięczni.
A potem usnął przytulony z piotrkiem na bujawce, a obły brzdąkał na gitarze. Jak ja ich wszystkich uwielbiam, motyl tańczył i śpiewał jak bi dżis, a bajka z bezem siedzieli i chichrali.
I w ogóle.
A w niedzielę leżeliśmy na polach mokotowskich i miałam egzamin z psów. NIE MA BATA – ZDAŁAM.
I już w ogóle nie wiem co pisać..
Aha, właśnie! Hania, ta książka co ją wczoraj kupiłam na dworcu, żeby się trochę odmóżdżyć, jest straszna. Jezuuu niech ktoś zleje tłumacza Pattersona, bo tego nie można czytać… „Dopadła mnie lekka depresja. Chyba dość miałem knowań Supermózgu” KNOWAŃ?????? Co drugą stronę wybałuszałam oczy na to co czytam i było mi głupio za pisarza, tłumacza i cały świat. Dodam że książka ma być thrillerem ale nic a nic się nie wystraszyłam. Ręce mi opadły i wzięłam się za prasę. W najnowszym nurkowaniu piszą o CIGUATERZE tajemniczej strasznej chorobie. Pepsii uważam, że powinieneś to przeczytać.

Jak zwykle odbiegłam od tematu.
Psoko.
Buzi.

Powietrze wokół mnie stoi. WIDZE JE.

Umieram od tego upału, ale psoko.
W listopadzie napiszę analogiczną notkę, że umieram z zimna.
Zdaję sobie z tego sprawę.

p.p.m.

32 komentarzy

Przytyłam w lewe biodro jestem załamana
i tak ogólnie chce mi się ryczeć .
Wkurza mnie bycie dziewczyną. Chłopaki mają lepiej.

Jest tak, od 7.45 jestem w pracy i wszystko byłoby okej
gdyby nie pierdolec.

Od rana, od 7.45, chce mi się tagiatelle z grzybami w sosie śmietanowym
albo spagetti putanesca. BARDZO MI SIĘ KURWA CHCE.
I jeśli zaraz nie pójdę do Bordo i tego nie zjem to umre.
UMRE. NIC NIE PRZESADZAM ANI NIE KOLORYZUJE.

Ręce mi opadły wczoraj do ziemi.
I WCALE NIE DLATEGO ŻE GRAŁAM W GOLFA
(tak, w GOLFA, chociaż P. twierdzi, że wale tym kijem jak SIEKIERĄ.
No nie wiem, ale mam zakwasy od tego golfa na karku).

No więc ręce mi opadły, bo kasia tszecia przewróciła się na rowerze,
zdarła sobie cztery warstwy SKÓRY WŁAŚCIWEJ twarzy
i urwała kawałek brody
i miała ją szytą i straciła dużo krwi,
I CHYBA MIAŁA TRANSFUZJE, ale nie jestem pewna,
bo jak do niej dzwoniłam wczoraj, to raz – byłam zdenerwowana
i już nie pamiętam co mówiła,
a dwa – TIR na mnie trąbił.
I w ogóle.

SZCZEGÓŁY TUTAJ:
Tszecia

I TUTAJ:
AAA ROWERY DWAAA

Ja mam parkinsona po tym wszystkim i boję się tam zaglądać.

Do pracy spóźniona GO DZI NE
Chyba jeszcze śpię, nie wiem, ale generalnie coś słabo kojarzę.

Zapomniałam komórki, majtek i portfela.
A w drodze do pracy, nie wiem, ale chyba miałam romans.
Taki jeden na motorze, cały SKÓRZANY, strasznie mnie zaczepiał,
jeździł na jednym kole STO NA GODZINĘ, potem zwalniał,
pozwalał się wyprzedzić, szczerzył się na każdych światłach,
machał i w ogóle. Ale potem ze mną zerwał i skręcił w prawo.
Mam nadzieję że był jakiś przystojny i w ogóle,
bo miał kask i w sumie nie wiem.
No i potem to mi się zaczęło nudzić w tym samochodzie,
więc puściłam sobie muzykę na cały regulator,
ale tylko mnie to zirytowało i do pracy dojechałam już mocno wkurwiona.
I tak siedzę tu bez majtek, śpiąca zła i nieszczęśliwa.

Proszę nie zadawać trudnych pytań.

Podejrzewam ze mogę być jeszcze pijana.
I COŚ MI SIĘ PRZESUWA W GŁOWIE JAK SIĘ RUSZAM
(copyrajt halusia)

Cierpię koszmarnie.
Trzy butelki wina, butelka martini i szampan
podzielić na TRZY DZIEWCZYNY
to jednak wychodzi dużo jak się okazało.
Umieram.
Czy my naprawdę siedziałyśmy w tej wannie? I czy się zaręczyłyśmy?
Czy to pepsee znowu coś zmyśla?

Dlaczego mi jest tak niedobrze? I czy to się kiedyś skończy?
Niedobrze ma koniec?

Tu gdzie teraz mieszkam nie, w Wilanowie, jest pięknie. Szczególnie o tej porze roku. W stawie niedaleko wykluły się łabądki, w zeszły czwartek przejechałam bażanta, co rano, pod moimi oknami mewy drą ryja (TAK, MEWY. NIE, NIE WIEM SKĄD SIĘ WZIĘŁY). W mieszkaniu też pięknie. Drzwi się wypaczyły, odkurzacz spalił, żelazko rozpadło w rękach.
Coś wisi w powietrzu. Czuję to.

W weekend robiliśmy różne odwierty, a to pod lampe, a to pod firanke.
A to pod lustro.
Bardzo się zmęczyłam. A on jakiś taki ZAFASCYNOWANY.
Ja nie wiem co faceci mają z tymi wiertarkami, że je tak lubią.
Hm.

Pomalowałam wczoraj paznokcie na czerwono i rżne lejdi.
Na dworze dzisiaj minus 15.
Nie wiem co się stało temu lipcu, ale nie podoba mi się.


  • RSS