Dzisiaj rano postawiłam sobie zadanie:
nikogo nie skląć jadąc do pracy,
nikogo nie skrzyczeć.
Generalnie –
NIE KOMENTOWAC KIEROWCOW
UZYTKUJACYCH WSPOLNIE ZE MNA DROGE .
Niestety. Przykro mi. Nie dałam rady. To ponad moje siły.
Wytrzymałam 10 minut. Potem zapomniałam,
ze mam dzisiaj to zadanie i głównie mówiłam:
Maaaaaatko no jeeeeeedź, maaaatko czemu nie jedziesz, jedź,
Maaaaatko synu ojca ruszaj no… jezussssss połóż się jeszcze na tej drodze.
DEKIEL.
CIOTA.
A także – Wiedziałam. Baba.

Jestem jakaś nerwowa ostatnio. Naprawdę.
To niedobrze.
Musze wziąć B complex.