Widziałam Ewkę jako ostatnia. Wczoraj wieczorem. Wpadła na chwilę bo była już spóźniona na manikiur, a jeszcze musiała umyć samochód przed wyjazdem i napisać wywiad do szkoły, potem dwie godziny snu i samolot. Wszystko miała rozpracowane co do minuty. Wychodząc rzuciła, żebym wstawiła tu list, bo nie zdąży, matko. To wstawiam:

JADĘ
JADĘ JUTRO 6 RANO.
w pracy mi mówią: pani Ewo na piątek proszę przygotować stanowisko w sprawie
pozwu gen. K. (czujecie, siedzę tu i przeglądam jego akta i macham nóżkom…. pfff! w piątek to oni mogą mnie pocałować w japonka)

to ja już pojadę, to pa
kocham i będę tesknić
będę atakowac wszystkie kafejki int., jakie staną mi na drodze
napiszę odezwę się będę tęsknić kocham będę tęsknić aaaaaaaaa
będę pisać tęsknić napiszę odezwę się
wracam za miesiąc
paaaaa
sosko

No. I pojechała. Wraca za miesiąc.
tsz