all-about-eve blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2004

- Cześć kochanie, jak lot? Zmęczony jesteś? MÓWIE CI JAKĄ MIAŁAM PRZYGODĘ JAK PO CIEBIE JECHAŁAM. BOOOŻE. Hihi.
- No jaką miałaś przygodę. – (plus mina nr: „tak, jestem zmęczony jak pies, marze o zimnym piwie”)
- Prosze cie, stoję sobie na światłach, już przy żwirki i wigury, na tym rondzie, zjechałam z wiaduktu i stoje. Z prawej podjeżdża powoli polonez. Jakiś taki pomarańczowy. Jakiś stuletni. I widzę dwóch łysych gości, czapeczki z daszkiem rozumiesz. No to w ogóle nie patrze w ich strone. A ci opuszczają szybę i mi pukają do mojej. Troche mnie tym wkurwili, no ale nic. Nic nie mówie. Weź ciemno jest boje się. No to ten jeden wyciąga METALOWĄ ODZNAKE – POLICJA – I PUKA MI NIĄ W SZYBE. No to kurna zajebiście. No ale nic. Otwieram szybę i nie wiem, jestem jakaś podkurwiona, czy co, nie wiem, i pytam :
- CZEGO.
No i ten do mnie:
- Dobry wieczór, JEST PANI ZATRZYMANA, PROSZĘ ZJECHAC. JEDZIE PANI PROSTO CZY MOŻE SKRECA?
- Skrecam proszę pana, skrecam w lewo, mam wlaczony kierunkowskaz prawda, lewy kierunkowskaz sugeruje, ze mam zamiar skrecic w lewo.
(ten drugi, obok, parska śmiechem. BOZE CO ZA DEKLE).
- Dobrze, proszę zjechać za rondem, zatrzymac się za przystankiem autobusowym.
Światła się zmieniły, jedziemy na ten przystanek, troche rozważam czy nie uciec, ale bałam się że zaczną strzelać. Mówię ci ten jeden wygladal jak zabójcą, miał złoty łancuch. Zatrzymałam się na tym przystanku i czekam. boże żeby mnie tylko nie zabili. Podchodzi ten jeden. Czapeczka, skóra, dzinsy.. Na ręku kolejny łancuch, nie mogę się skupić na legitymacji którą mi pokazuje, weź brzęczy mi tym łancuchem nad uchem. No legitymacja jak legitymacja. Coś tam napisane. No że policja. Potem macha tą odznaką. Siedze jak zaklęta kobra. Nic nie mówie. No to on zagaja, czy wie pani za co panią zatrzymaliśmy. Nic nie mówię cały czas na niego patrze, uważnie go obserwuje czy nie wyciąga broni.
A on:
- HALO ZADAŁEM PANI PYTANIE
No weź wybuchnęłam: Ja się pana boje, ja nie wiem czy ja się powinnam w ogole zatrzymywać, jaka mam pewnośc ze pan jest policjantem.
- No przecież pokazałem pani odznake i legitymacje.
- NIECH PAN MNIE NIE ROZSMIESZA MAM TAKA SAMA ODZNAKE W DOMU KUPILAM NA STADIONIE.
- A kodeks drogowy pani zna?!!! Na terenie zabudowanym ma pani obowiazek zatrzymac się na wezwanie policjanta chocby był w nieoznakowanym samochodzie.
- TAK? I CHOCBY BYŁ LYSY, W CZAPECZCE Z DASZKIEM I MIAŁ LANCUCH? Właśnie tego nie jestem pewna proszę pana.
No to ten mi cos tam recytuje przepisy bla bla bla. I potem:
- Dobrze, po pierwsze ABSTRAHUJĘ JUŻ OD TEGO ZE PRZED CHWILA SKRECILA PANI W LEWO Z PASA KTÓRY JEST PRZEWIDZIANY TYLKO DO JAZDY PROSTO. – Naprawde? Stałam za sznurem samochodow, wszyscy skrecili z tego pasa w lewo proszę pana. Trzeba było zatrzymac caly sznur.
- No wiec abstrahujac od tego właśńie, przejchała pani skrzyzowanie na ulicy marynarksiej na czerwonym swietle i recytuje przepis bla bla bla.
Na co ja – NIEPRAWDA, PRZEJECHALAM NA ZOLTYM.
- Niestety proszę pani, wjechala pani na czerwonym.
Na co ja ze NIE. ON ZE TAK.
No to mu mowie ze przeciez to bez sensu, ze mnie nie przekona.
Poprosil dokumenty i mowi:
- Za wykroczenie które pani popelnila zostanie pani ukarana mandatem w wysokosci 200 zl, wykroczenie zostanie odnotowane w centralnym bla bla bla – i będzie to pania kosztowac dodatkowo 6 pkt karnych. Ma pani oczywiście prawo nie przyjac mandatu.
- I ja nie przyjme tego mandatu proszę pana! Nie przyjme i już, nie zgadzam się!
- NO TO SIĘ SPOTKAMY W SADZIE GRODZKIM!!
A JA NA TO, DOBRZE!!!!! MOŻEMY SIĘ SPOTKAC!!!
No to ten wzial te dokumenty i poszedl. siedze w tym samochodzie. Czekam. Teraz przyszedl ten drugi. Mowie ci jaki fajny, taki misiek i się usmiecha. Podaje mi dokumenty i mowi
- co kolega troche na pania krzyczal?
- Tak. Bardzo. (weź bylam bliska placzu. bez sensu)
A ten mi się smieje i mowi dobrze, niech pani jedzie i niechpani uwaza na siebie.
Na co ja, ze SUPER TO JUŻ KOLEGA NIE CHCE SIE ZE MNA SPOTKAC W TYM SADZIE?
- Niech pani jedzie niech mnie pani nie denerwuje JA JESTEM TEN DOBRY. Booooooooooziu. Potem ich jeszcze mijalam na kolejnych swiatlach i mu pomachalam temu drugiemu. Mowie ci. Hihi.
- A na jakim swietle przejchalas w koncu na zoltym czy czerwonym?
- Blagam cie na czerwonym
(mina nr: kurwa-zajebiscie-japierdole) – Kupilas piwo?

andciweophf

3 komentarzy

Czuje się miałko. Miauko. Miau. Miauk.
Mrrrrr
frrrrrr
koniec z wypieszczonymi notkami. Koniec/.
Wypieszczona soso wypieszczona zona wyposzczona.
Odjebalo mi.
Ige stad.

Wróciłam do rzeczywistości.
Byłam w Rekowie (400km),
a wcześniej byłam na święta u rodziców (440km),
a jeszcze wcześniej byłam jeszcze dalej, wiecie gdzie,
ale nie powiem tego na głos bo mi się chce ryczeć.
No i o mój boże cale życie na walizkach, no o boże tam.

No ale nic, wróciliśmy z Rekowa i Baśka z N.
odstawili mnie pod taksówkę, wsiadam do niej,
a taksówkarz mówi: Matko kobieto, skąd pani wraca,
PACHNIE PANI LASEM.
Wchodzę do domu – P.: LASEM PACHNIESZ KOCHANIE…
(aaaaaaaaaaaaaa)

W Rekowie odkryłam w sobie całkiem nowy talent.
Jest nim straszenie małych dziewczynek.
Nie mogę wam powiedzieć szczegółów,
bo mnie zamkną w więzieniu,
ale mała Aga Czejndżowa była zachwycona.
Pepsee zresztą też.
Co prawda – umówmy się – Pepsee nie jest małą dziewczynką,
ale mentalnie… nie jestem pewna.

I tak o.

W Warszawie natomiast padaczka,
wszystkie możliwe służby – miejskie, drogowe, specjalne,
navy seals, działa nawarony. G.I. JANE i nie wiem kto jeszcze –
przygotowują się na szczyt europejsky.
Asfalt w strefie zero pierwszej i drugiej nówka sztuka.
Pasy odmalowane. Chodniki wyszorowane. Super.
Wypadam z ulicy sobieskiego – czy też wyskakuję jak z katapulty
wyrzucona przez wielką czarną ZIONĄCĄ DZIURĘ – i wpadam na
ulicę belwederską. Równa jak stół. Jak nożem odciął.
Jadę dalej ujazdowskimi, matko jakie to miasto ładne.
Tu Łazienki.
Tam ambasady.
Dżizas czy oni podmalowali świat na tym odcinku?
Nie wiem o co chodzi. Nie wiem, ale widzę lifting zrobili na bank.
Mnie nie oszukają.
Boże jak mnie to śmieszy wszystko. Ci tu robią. Tamci komentują.
Podatnicy się oburzają. Prezydenci nie słuchają biednych podatników.
I tak do usranego końca świata.
Matko jakie to beznadziejnie śmieszne. :)

reków

4 komentarzy

Matko zapomniałam was odwołac
Już mi przeszlo
Aktualnie wyjezdzam
PSOKO DO RODZINY NA WIEŚ
;o)

… i hooj

6 komentarzy

Nic mnie dzisiaj nie jest w stanie ucieszyć.
Ani ruszyć w posadach. Zero.
ABIOGENNA ABERRACJA I APATIA.
Wiosna ach to ty, pocałuj mnie w dupe.

Fuck suck gowno…

a kuku

3 komentarzy

pic.jpg

wesołych świąt
buzi

Dobrze, jestem na dobre.
Byłam w Meksyku, nie kłócę się.
Ale już wróciłam.
Już jestem od tygodnia i czas najwyższy zejść na ziemie.
Meksyk jest tam, ja tu,
tęsknimy za sobą bardzo, ale ten związek nie ma szans.

Przykro mi Panie Meksyk, znowu zaczęłam puszczać się z Polską.
Zapomnij o mnie.
Było minęło.
Adijos! Baj!

Hola

10 komentarzy

Jestem.
Sory ze mnie troche nie było, nie.
Ale już wróciłam – Buenos dias Buenas noches
(i UNA CERVEZA POR FAVOR)
Siedze tu zawinieta w koc w cieplych skarpetach, pije gorace kakao
i mam depresje powrotu do rzeczywistości. Nie wiem co dalej.
Zimno mi tyle wiem na pewno.
I wogle nie wiem co mogę wam powiedziec, wlasnie rozplotłam warkocza,
którego zaplotłam jeszcze TAM
(patrzac na czerwone slonce spadajace do morza) (a cieply wiatr otulal me cialo)

Dobra ide, nie wiem zrobie pranie, moze umyje okna, zastrzele się.
COKOLWIEK.
COS MUSZE ZROBIC.

Hasta luego


  • RSS