all-about-eve blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2004

No i cóż, leje i leje.
Obudziłam się dzisiaj sama z siebie o 6 rano, co po ekscesach minionego weekendu, zaczadzeniu płuc vogue super lights, zasypianiu nad ranem, skakaniu, wykańczających emocjonalnie opowieściach o doswiadczeniach seksualnych w pierwszej klasie (w pierwszej klasie SŁYSZYCIE PODLE MALPY BEZO? W ZADNYM PRZEDSZKOLU), po tym wszystkim, ach och i po obejrzeniu baletu wczoraj do 00.40 w programie drugim telewizji polskiej oraz po dwóch niekontrolowanych wybuchach placzu pod kocem nie wiem czemu, pewnie tradycyjnie bez powodu (slaba jednostka, TAK WIEM, SO WHAT), no wiec po tym wszystkim jestem jeszcze od szóstej na nogach.
Wstalam, dom pusty, zawsze tak jest po gosciach, nie? Pusto, glucho, nie lubie. Nie zastalam Hani w dużym pokoju z kubkiem kawy i ksiazka, nie miałam do kogo pogadac albo posiedzieć w milczeniu, cokolwiek, wiec usiadlam na kanapie w czerwonym szlafroku pomilczeć w samotnosci i tak siedziałam, az się zrobilo widno.

Potem przyjechałam tu. I tez w zasadzie milcze.

A wy jak po weekendzie?

Przyszła zima. A ja mam depresje jesienna? Czy o co mi chodzi.
(naelektryzowane wlosy, dwa rozdwojone paznokcie,
dziura w plaszczu pod pacha, powiedzcie sami).
I jeszcze ten wiatr. Który zwial palme z ronda.
Zwiał ją. Poszarpal liscie i rozniosl po poniatowskim. :(
i tak o.
Wczoraj wpadla moja mama do pracy do mnie jak burza.
Wpadla – masz tu pierogi – i poleciała. A tata za nia.
Przed chwila tez wpadla, kicia przyjechalismy do banku tu obok
to jestem i ci przywiozłam wody. Masz.
Postawila mi wode niegazowana żywiec zdroj i poleciała.
Potem zadzwonila, ze wlasnie zapomniala mi powiedziec,
ale przemalowuja dom. Tynki się jej znudzily (bezowe)
(dopiero położone) i przemalowują.
NA KORAL KICIA CO SADZISZ?
I nie wiem.

nie mam zdania o niczym dzisiaj.

Jutro pełnia.
I Hania is coming…..

Otóż, w dlugi weekend bylam na terapii koniem.
Terapii, bo z koni to tylko te na biegunach, żywych się boję.
Raz w zyciu jechałam na jednej Sabinie, która miala nadwage
i tak wielki brzuch, ze siedziałam na niej w polszpagacie,
a poza tym wyrwalam sobie o nią paznokiec w emocjach.
Zaplatał się w grzywe i wyłamał i w jednej sekundzie
wszystko było we krwi (glownie łeb Sabiny),
wiec możecie sobie wyobrazic, ze zemdlałam.
Dlatego powiedziałam wtedy: – NO MO’ !
No więc no mo’, az do teraz, bo pojechaliśmy.
(Otóż, bo P. gryzł się że mu zycie ucieka przez palce
i to nic, że mowie mu:
- CZŁOWIEKU W MIJAJĄCYM ROKU PAŃSKIM
NURKOWAŁEŚ POD LODEM PAMIĘTASZ?
SKOCZYŁEŚ ZE SPADOCHRONEM PAMIĘTASZ?
ZROBIŁEŚ KURS STERNIKA PAMIĘTASZ?
No wiec życie ucieka mu przez palce i któregoś dnia rano:
- Misiu muszę się nauczyc jeździć konno).
No wiec terapia koniem nienajgorsza powiem wam.
Fakt ze nie cackali się tam ze mną, o nie, bo podczas gdy P. zarządził:
- Dobra, nie mam czasu na pierdoły wsiadam i jade,
a ty tu siedź i się gap na te konie i się oswajaj, ja jade.
No więc podczas gdy ten oszołom pojechał,
ja poszłam pooglądać rzrebaczki.
W malutkiej stajence osobnej, szliczne rzrebaczki sobie stały.
Z moją opoką i ostoją poszłam,
Ewunią przyjaciółką ze szkolnej ławki, tak? I patrze stoi koń, sliczny,
no wielka godzilla ale sliczna, sobie stoi w boksie.
(ze swoim synkiem zrebaczkiem wiekszym ode mnie o glowe potworem)
I Ewka mowi: – Wlazimy do środka (środka boksu!)
ja będę siodłać matke, a ty się pobaw z małym.
- EWA TEN TWÓJ MALY MA LEB JAK MOJE UDO.
EWKA ON SIĘ NA MNIE PATRZY. JA CHCE STAD WYJSC.
EWKA PRZYSZEDŁ I MNIE GRYZIE.
- Uspokoj się źrebaki często gryza
(TAK KURNA! KOPIA I WIERZGAJA TEZ!)
- EWKA ON MNIE UGRYZŁ W TYŁEK! WYCHODZE! I wyszlam.
Stanęłam w bezpiecznej odległości 20 metrow i obserwowałam
jak Ewa siodla konia odganiając drugą reką tego upierdliwego gnoja,
który ją gryzl w ucho robiąc w tym samym czasie siku i kupe.
Ekstra, mysle sobie, jestem tu udupiona na cztery dni, umre na bank.
No ale nic.
Wróciłam do stajni (augiasza) głównej, a tam mój maz
z wypiekami na twarzy a n g l e z u j e na padoku, chwile postalam
i poszlam wyć do sauny.
No ale potem, wieczorem, w pubie na dole przy winie uslyszlam
mrozaca krew w zylach historie Elci (konia).
Otóż, Elcia jest w ciazy.
A ze jest czystej krwi arabem (za 70 tys zlotych, jasne?),
to jest szalona jak wszystkie araby i bardzo ruchliwa i tak szalała, że
się je przekręciła macica ze źrebakiem (kolejne 70 tys jasne?) w środku.
I koniec. Zaczęła ginąć w oczach.
(Nie pytajcie mnie jak jej się ta macica przekręciła, bo nie wiem,
na lewą stronę, tył na przód, do góry nogami, serio nie wiem. JAKOS)
No i koniec.
- W Polsce tego nie operujemy przykro nam panie Wojtku,
trzeba by jechać do Berlina, ale panie Wojtku,
ten koń ma jeszcze tylko pare godzin życia.
To wsiedli, wrzucili Elcie na pake i sru nie bacząc na głód i zmęczenie
prosto do Berlina z narażeniem życia.
Buch – konia na stół, rach ciach – rozcieli brzuch,
abrakadabra, zaszyli i już.
Wszystko z powrotem na swoim miejscu.
Macica ok, źrebak ok, Elcia ok.
I zapoznałam się z tą Elcią na drugi dzień, powiem wam.
Stała sobie w boksie, w niebieskiej derce, wlosy rozpuszczone,
leb zwieszony, ale mimo wszystko piekna naprawde.
Przyniosłam jej jabłko i nawet mnie nie opluła, bardzo ładnie jadła.
No naprawdę grzeczny i kochany koń.
Co prawda z małym śmierdzielem w środku,
ale póki co bardzo mi się spodobała. W styczniu rodzi (śmierdziela).
Na co P.: – He he he będzie koziorożec

Zaparzylam sobie herbaty cynamonowej i czekam az moje ego zadecyduje wreszcie coś konkretnego w kwestii mojego dzisiejszego humoru.
Bo nie wiem.

(za to herbata cynamonowa herbapolu, mowie wam, można odjechac)

Chyba chce mi się spac.
To jedno jest na bank pewne. No i zebym jakas wesola była to tez nie mozna powiedziec. I gardlo mnie troche boli. A, i przez dwa dni bolał mnie brzuch. Naprawdę, żołądek. Jakby mnie ktos w niego kopnal. Spytałam nawet Tszeciej, czy nikt mnie nie skopal na weselu Gru (bo ponoc nie pamiętam paru rzeczy, w tym normalnie calej, dlugiej rozmowy z Cloudy o pewnej bluzce. Serio nie pamiętam zadnej rozmowy. No ale nic)
- Wiec może mnie ktos kopnal w brzuch i nie pamietam Kasia?
– Nie, nikt cie nie kopnal Ewa, jestem pewna.
No nic.
W aptece kupiłam sobie test na modny ostatnio helicobacter.
Usiadlam w domu, patrze na pudelko i czytam:
NANIEŚĆ PRÓBKĘ KRWI, ODCZEKAC 10 MINUT.
Uhm! próbkę krwi!
To ja sobie raczej moze zaparze rumianku?
Zaparzyłam, wypilam, obejrzałam Wrog u bram i poszlam spac.
Dzisiaj jak reka odjal.
No to mam do odsprzedania test, ktos relektuje?

I tak o.

Pije trzecia cynamonowa.

A wy jak tam?

Przed 16 minutami czasu środkowoeuropejskiego czy tam jakiegos
(zimowego!) odebrali mi gadu gadu.
Weszli, odciągnęli mnie krzyczaca, wierzgajaca i plujaca od komputera,
obezwładnili i podczas gdy jeden mnie trzymal za wlosy pod sciana,
drugi odlaczal gadu gadu.
Wywalili tez przy okazji mediaplayer i odebrali głośniczki,
ktore sobie tydzien temu zamowilam zeby sluchac
PIERDOLONEGO RADIA
I WIADOMOSCI Z KRAJU I ZE SWIATA, KURNA!
No wiec zabrali glosnicki, bo
UWAGA PONOC MOZNA PRZEZ GLOSNIKI PODSUCHIWAC
CO SIE DZIEJE W RESORCIE .
kurna tak!
rosyjskie satelity szpiegowskie napewno nasluchuja codziennie moj pokoj !

Boli mnie teraz serce.
Mam krotki oddech i uderzenia goraca.
DZIWCZYNY! JESTEŚCIE TAM?
WIDZI MNIE KTOS? HALO!
Boze nic nie widze!
Halo jest tam ktoooooooo, boze jestem taka samotna.

U ha ha ha

6 komentarzy

Obejrzalam w koncu Henry i June.
Wszystko super. Sceny erotyczne nawet nawet.
Bardzo madra historia jak trzymac w szachu (inaczej: ZA JAJA)
faceta któremu się wydaje ze jest bogiem.
Taka oto pouczajaca rozmowa słodkiej, malutkiej niewinnej
Anais po dzikim (aczkolwiek bez przesady)
seksie z kochankiem Henrym, dla którego –
aczkolwiek tymczasowo – rzucila meza Hugo:
- Oh, we fit so well together, Henry…
- Mmmmmm
- With Hugo it’s so difficult sometimes
- Mmmmmm, uhmmm.
- We have to use vaseline.
- Mmmm.
- His penis is so big.
- Hm??????!!!!!!!

*************************

(By the way apropo penisow.
Nic nie wiem o zadnej Roxi, rabbitach i lateksach.
Wszystkiemu zaprzeczam.
Jestem niewinna i czysta)

No nic, jestem w pracy pierwszy dzien.
Matko jaki szok kulturowy doprawdy.
W drodze do pracy troche ryczałam na Sobieskiego,
bo wszedzie wrony, łyse drzewa,
a w radiu Songbird Evy Cassidy, no to wymiękłam.
Ale to tylko lepiej. Czerwone zmeczone oczy,
plus sińce pod oczami,
które sobie domalowałam dzisiaj rano STARYM brazowym cieniem
– idealnie pasują do mojego wizerunku osoby po wycięciu ropnia.
No i siedze w tej pracy, odgruzowuje biurko
i jedna stopa jestem w oceanie, a druga grzebie w goracym piasku.
I wchodza tu co chwile współpracownicy
PANI EWO JAKA PANI BLADA (podklad soraya – jasny beż)
JAK SIĘ PANI CZUJE PO TYM SZPITALU?
MIZERNIE PANI WYGLADA (wspomniany brazowy cien)
WYCHUDLA PANI (ryz i ryby, ryby i ryż, przez dwa tyg).

Boooooooze.

Ja chce na Sumbe.

Wczoraj wróciłam. Obskoczyłam 5 pralek i padlam.
I trzy filmy zanim padlam.
Bo przywiezlismy 36 filmow na dvd. Roznych.
Tam gdzie bylam maja bardzo tanie plyty.
Doprawdy PO DOLARZE ZA SZTUKE.
I same nowości (szly jak gorace buleczki naprawde –
Alien vs.predator NP.)
Dziwny kraj. Na maksa tani nie? 110 zl za 36 plyt. Pf.
Oczywiście p. wtrynil cala kontrabande do mojego bagażu,
bo misiu, znikniesz w tlumie na okeciu,
celnicy cie nawet nie zauwaza (!!!) ,
a jak cie zatrzymaja do rutynowej kontroli to powiesz,
ze wracasz z Wiednia i upieraj się ze wracasz z Wiednia.
Tak jest, kochanie wracam z Wiednia
(w klapeczkach japonkach, białych rybaczkach i sorongu).
A jak ci kaza otworzyc torbe to i tak jej nie otworzysz,
bo jest zamknieta na kłódkę, a kluczyk mam ja,
a teraz idz popchnął mnie.
To poszlam. Cala na bialo, zakataniona w sarong, w japonkach.
Do wyjscia.
Stoja celnicy i lowia ofiary z tlumu.
Patrza na mnie (uhm, nawet cie nie zauwaza)
Nogi mi się ugięły, pojde do wiezienia pojde do wiezienia.
Caly czas się patrza.
Ide dalej. Minęłam ich. Matko zaraz mi strzela w plecy.
Ale nie, ha! udalo się wyszlam z tego calo, jeszcze tylko bramki.
ALE PRZY BRAMKACH STOI POLICJA ZARAZ DOSTANE ZAWALU.
Pcham wozek, patrza się na mnie (oczywiscie!). Pojde siedzieć na bank.
Czekaja na mnie. Rzuca na podloge i skuja.
Boze musze się ratowac robie błyskawiczny zwrot w bok
i ide do pustych bramek po lewej stronie.
Przeszlam! Wymknęłam się im!
HA!

Dobra ide oglądać Henry i June. (od 5 nie spie, nie musze mowic?)
Pralka mruczy. P. spi – jet leg to nie dla niego, wiadomo.
Wieczorem – Powązki.

Czy ja w ogóle gdzies byłam?


  • RSS