all-about-eve blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2005

Hej.
Mam koszmarna depresje od 5 minut.
Nigdy w zyciu tak szybko nie wpadlam w żadna depresje.
Powiadam wam – wystarczyło P I Ę Ć M I N U T .
Usiadlam i się popłakałam.
Wprost na przetarg, nad którym siedze od rana.
Super nie mam chusteczek.

Wytarlam oczy wkladka hignieczną bella.
Luz kurwa.

Lejdis już zostaly zaalarmowane.
I proszę jak mnie moje kochane dziewczynki reanimuja:
Kasia – booooze nie placz, wiem jak to jest, przykleja się do ciebie,
nagle nie, wiem, ale nie słuchaj tego. Kocham cie.
Hania – śniłaś mi się kocham cie nie rycz.
Basia – ewunieczka nie placz! Leeeeeceeee do NBPeee pa!

natychmiast mi przeszlo!

Uwaga uwaga, proszę uprasowac bluzke jak ze mna rozmawiacie.

Ąąąąąąąą
Byliśmy wczoraj w teatrze.

W teatrze jak w teatrze, letko trąci teatrem.
A w czasie antraktu ludzie przechadzają się po korytarzach
i szeptają.
Nic się nie zmienilo z tego co zauwazyłam.
Ale sztuka czad. Naprawde.
Fronczewski nawet przystojny i ladnie mu w niebieskim.

A wy jak tam

Pieprze, u mnie wiosna.

Czesc.

Obejrzelismy wczoraj gniota. No o boze. Zdarza się.
Godsend z de niro nie oglądajcie naprawde.
Mimo, że historia na topie, gdyz o klonowaniu.

Po pierwszej minucie filmu domyśliliśmy się już,
iż dziecko tych panstwa niestety, ale zginie.
Reżyser caly czas dawal nam znaki.
Ooooo jest tort. Oooo prezenty, urodziny, łzy, radość, klaun,
wesola muzyka, maly dmucha swieczki, ojciec go przytula,
mamie się trzesie broda, ojciec się przewala z synem na podloge,
tluka się naniby, mama zasmiewa się do lez,
potem gonia malego do mycia zębów, sami zalegaja przed kominkiem
i co piec minut zapewniają sie ze sa tacy szczesliwi
oraz ze zyja w zasadzie tylko i wyłącznie dla dziecka,
maly idzie do łożka, mama mu czyta bajke,
ojciec trzyma go za reke i glaszcze mame po glowie.
No. To pierwsze piec minut filmu.
W szóstej minucie jest drugi dzien rano i chłopak wpada pod samochod,
wczesniej, całą scenę bawiąc się pilka kolo ruchliwej ulicy,
także jesteśmy już na to dostatecznie przygotowani.
I potem zjawia się de niro jako szalony naukowiec
z propozycja sklonowania komorek syna
i ze urodza po porstu drugie takie samo dziecko.
U głównych bohaterów dochodzi w tym momencie
do dramatycznej walki wewnętrznej, ale w końcu
(zupełnie niespodziewanie!) zły naukowiec zwycieza i klonują dziecko.
Zyja długo i szczesliwie 8 lat, a potem okazuje się ze ups.
Maly ma rozdwojenie jazni.
Zabil kolege ze szkoly i proszę teraz planuje zabójstwo wlasnej matki.
I tu błagam, trzymajcie mnie. trzymacie mnie?
Jesteśmy w jakiejś odrapanej opuszczonej tajemniczej złowrogiej chacie,
matka szuka syna nawołując żałośnie,
syn – widzimy zarys czerwonych spodenek! – stoi na gorze na beczkach
z mlotkiem w reku, zamachuje się …… iiiiiiiiiii…..
wpada ojciec! chwyta go za reke i krzyczy ODDAJ TOPOREK.
A nastepnie zadaje jakze wymowne pytanie :
- kim jestes? Kim teraz jestes?
na co mały: – twoim synem tatku.
Ale.
Film miał w dodatkach specjalnych az 4 alternatywne zakończenia.
I kazde z nich zaczyna się od sceny w szopie.
Cztery razy oglądamy jak czerwone spodenki drgają w kącie,
zamachuja się mlotkiem, wpada ojciec, krzyczy oddaj toporek i pyta :
- Kim jestes. KIM TERAZ JESTES??

I P. w koncu nie wytrzymal i mowi:
- Tatku to ja Batman.

Dostalam takiej glupawki, ze nie spalam do 2. :)

Wczoraj mialam jedną z tych perfekcyjnych niedzieli,
nudnych jak sto sziescdziesiat, owszem. I co z tego.
Zapiekanka w piekarniku pachnie,
w kuchni posprzątane,
zmywarka szumi, podloga lśni, w trojce siesta, wino otwarte,
cisza spokoj, opadlam na poduszki z kieliszkiem taka szczesliwa,
ze az się przeraziłam.
Nigdzie nie musiałam się pakowac, nigdzie jechac, nic rozpakowywac,
segregowac osmej pralki prania. Halleluja.
Jeden niezaplanowany niewykorzystany weekend w roku.
I tyle radości.

Odpoczęłam.

W przepięknym dniu wczorajszym, dniu kobiet, a także
dniu kryzysu prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego –
czym bombardowaly nas media od samego rana. Kryzys! Kryzys!
Koniec panstwa polskiego! Impiczment! – poszliśmy na kolacje i do kina.
A w kinie, na stoisku z nachos – za pultem – patrze, stoi
mój najnowszy dobry znajomy!
Chłopak z eskorta który we mnie walnal tydzień temu.
No tak mi przykro. Jak się oblal rumieńcem.
Jak przepraszal jeszcze raz chciałem pania przeprosic ze w pania wjechałem.
Zaprawde??? I jeszcze ze pukalem się pani w czolo zaraz po kraksie.
O! to to to! Wlasnie. I jeszcze chciałem powiedziec ze tata mnie zlal
ze mu zepsulem samochod, a jak wtedy jechałem to jechałem na randke,
z taka dziewczyna i nie dojechałem i ona mnie teraz nie chce,
a na co panstwo idziecie do kina, jeszcze raz pania przepraszam.

Dobra nie powiedział tego wszystkiego, ale miał mine jakby chciał. :)

Sypie.
Zaczęło sypać. Super.
Jak jeszcze raz usłyszę ze od dzisiaj za miesiąc ma być 25 stopni.
To cie walne Hanka!

Dzisiaj imieniny Perpetuy.
Pani Perpetuo telefon do pani.
Perpetua do tablicy.
Perpetulko chodz do mamusi.
Perpetulica! Bądź grzeczna!
Nie no, czaderskie imie.

Przypielam sobie motyla do beretu.
Mucha nie siada, mowie wam.

No już już.
Nie ma muchy.
ZNOWU JESTEM POSH.

Musiałam wyjechac ostatnio.
Wczoraj wróciłam. Bylam w usa.
Mam kilka uwag.
Po pierwsze thank you for choosing british airways,
ale sorry zgubilismy panstwu bagaz.
Po drugie cala Ameryka popierdziela
w tych welurowych kozaczkach walonkach
z misiem na gorze (spodnie w spod).
Albo kaloszkach. Kaloszki nawet mierzyłam. Czerwone w kratke.
Ale nie. Nie. Nie moglam. Nie dalam rady.
Z tego co zauważyłam kalosze nosi się do eleganckich outfitow,
zdecydowanie są bardziej cocktail niz casual.
(Kostium w paski, futro, toczek, kaloszki? Ależ prosz).
Mysle ze bardzo wstrzeliłam się w mode,
ponieważ, jak już wspominałam
tank you for choosing BA however we’ve lost your baggage, sory,
ulice przywitałam w dresach, trampkach, nausznikach z zakopca,
PLASZCZU PROCHOWCU I JEDWABNYM SZALU.
Nie wiem zaprawde jaki trend w sztuce reprezentowałam,
(polish cocktail jak nic), ale czulam się naprawde stylowo.

Z innych nowin to miałam wypadek w czwartek przed wyjazdem wiecie.
No widzicie, nie wiecie.
No miałam.
Ale przezylam. Nic mi się nie stalo.
Eskort mnie zepchnął prosto pod tramwaj,
Ale naprawde spoko,
tramwaj się zatrzymal 30 cm przed moim nosem
i wytrzeszczonymi oczami.
Luzik.
Ponadto co.
Aha kupiłam sobie broszke. Motyla.
Jestem nia zahipnotyzowana.
Jest wielka, diamentowa, fioletowo rozowa,
patrze na nia i jestem oaza spokoju.
Jest piekna i stanowi tresc mojego zycia chwilowo.


  • RSS