all-about-eve blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2006

:o)

10 komentarzy

tja:)

15606364_d.jpg

atam

14 komentarzy

A tam z tą zimą. Jakas masowa histeria.
Ładnie jest, słońce swieci az dech zapiera, widoczność pincet metrow,
downtown znad wisły widac jak zyletką odcięty.
A naród marudzi.
A to trzeba miec pozytywny approach moi drodzy.
Trzeba isc na stadion,
kupic wojskowa czapke uszanke z filcu na misiu za trzydziesci pięć
i mozna sie puscic w miasto bez strachu. Sprawdziłam!
Ba, w miasto.
W TEREN NIEZABUDOWANY TEZ SIE MOZNA PUSCIC.
Pojechalismy na to nasze ranczo na mazury, obejrzec,
czy roboty remontowe sie posuwaja naprzod.
Stwierdzilismy ze sie nie posuwaja, ekipa gdzies przepadla,
a wykonawca wylaczyl komorke.
To sami popracowalismy troche w obejsciu (minus 28)
by w koncu uharowani acz szczesliwi, rozpalic ognisko,
upiec kielbaski i napic sie piwa (ja socku).

Albo moi rodzice, ci to maja dopiero pozytywny approach.
Ot, wczorajszej nocy zamarzli!
O pierwszej w nocy, w willi na obrzezach chotomowa pod lasem,
kiedy to slupek rteci wskazywał temperature powietrza minus 33
- podstępnie wysiadl piec, a dom bezszelestnie zaczal wytracac cieplo…
(a zycie spiacym gospodarzom uratowal kot,
ktory o 3 w nocy rzucil sie calym cialem glosno wyjąc
na twarz spiącej kobiety,
a słupek rteci w pokoju wskazywal już jedyne plus siedem).
No to zeszli na dół, porąbali dwa fotele, napalili w kominku
i tak doczekali do rana.
Ojciec dzisiaj stwierdzil, ze nie maja tak zle, widzial reportaz z moskwy,
tam ludzie maja w domach minus 7 i zamarzniete poduszki,
a oni maja w domu dziekowac bogu ciągle plus,
mama uwarzyła zupy na ogniu z kominka i zasiedli do wladcy pierscieni.

A ja tymczasem sączę swoj codzienny
dopuszczalny kieliszek czerwonego wina na dobe,
pralka mruczy, zmywarka szumi, mąż chrapie, życ nie umierac.

Buzi.

Moja tesciowa przyjezdza. Za 2 godzinki juz bedzie.
Nie moge sie doczekac.
Jestem taka podniecona.
To bedzie taki magiczny tydzien.

W niedziele byla pelnia, mnie dopadlo dzien po, czyli wczoraj.
Takiego hejzlu w domu nie zrobilam dawno.
W zasadzie nie wiem czemu nie rzucałam talerzami.
I nie tupalam nozkami.
Acz sciane w sypialni, w ktorej sie zabarykadowalam, skopalam,
mam tam teraz ślad od kapciuszka.
P. tylko chodzil za mna po calym domu, przedzieral sie przez barykady
i mnie uspokajal. Błąd! Fatalny błąd taktyczny.
Nie można mowic do kobiety w furii – misiu uspokoj sie.
Fatalny błąd.
A – misiu uspokoj sie
plus- tobie nie wolno sie denerwowac.
Jest juz igraniem z życiem.

Aha, i piszą o nas w gazecie.
Siedzimy z Hanną i ustalamy kreacje na red carpet.
Pozatym ziew.
W piątek trzynastego odnotowałam pierwsze ruchy płodu.

No nic mili panstwo,
tak jak zapowiadalam od samego poczatku,
czyli od pierwszego dnia kiedy sie dowiedzialam od siostry bogusi
WSZYSCY WIEMY CZEGO
– mężu, mamo, tato, dziewczyny, caly swiecie
– to będzie penis, wiem to, czuję to.
P. powiedział nie wierze jak psu, skąd wiesz;
- nie wiem najdrozszy skad wiem,
ale nigdy niczego nie bylam bardziej pewna
w moim beztroskim zyciu motylka.

Nie ukrywam, od dziecka marzyłam o dziewczynce, koniecznie slicznej,
ale jak to mowi pierwsa zona – trudno juz, pokochasz jak swoje.
Chociaz po ostatnim sylwestrze i wnikliwej obserwacji zachowan
dwójki małych blond chlopcow,
KOPIĄCYCH, GRYZĄCYCH,
WIERZGAJĄCYCH, PLUJĄCYCH SIARKĄ I ZIONĄCYCH OGNIEM,
troche zostałam ostudzona w mojej galopującej bezgranicznej milosci
do nasego malutkiego (300g) Franciska,
ktory tak slodko i magicnie ssie kciucka w moim bzusku.

Acz jak już wspominałam, P.ciągle nie dowierzał, że to będzie synecek.
Do ostatniego usg, kiedy to dr wypatrzył, iż coś tam się majta,
COS O DLUGOSCI 4 MM (??? matko)
Acz dr nie daje jeszcze pewnosci, gdyz to moze byc pepowina.
Ale w nastepnym ujeciu
naszym oczom ukazala sie moszna (co to jest za slowo wogle!!!)
- O, a tutaj kochani jest szew na mosznie bardzo ladnie widac.
- O, a tutaj siusiak ponownie.
- ALE KOCHANI JESZCZE NIE MOGE POWIEDZIEC
NA STO PROCENT CZY TO BEDZIE CHLOPIEC
BO TO MOZE BYC PEPOWINA.
Na co P. powiedział krotko:
– wszystko super, pepowina, tylko kurwa, pepowina nie ma jaj.

Po czym sie schlał.

B T W
15718246_d.jpg

Czesc. Wiem, zachowalam sie skandalicznie,
nie zlozylam Wam życzeń noworocznych,
ale posłuchajcie długo mnie nie było.
Całe świeta u rodzicow,
(btw, skandal podwojny, zyczen swiątecznych tez nie złożyłam),
a zaraz po świętach od razu pojechalismy w góry.

TO BE MORE SPECIFIC – w jedyne góry,
w ktorych nie bylo sniegu, czyli uroczo zalane deszczem bieszczady.

Czułam się trochę jak z kamerą wśród dzieci i zwierząt.
Mieliśmy bowiem na stanie troje dzieci,
w tym dwa prawdziwe potwory z horroru
i jednego psa, w zasadzie tez dziecko, bo 9 miesiecznego szczeniaka,
ACZ 50 KILOWEGO.
Oraz mojego męża! który jak wiemy też jest dzieckiem tylko z nożami.

Było naprawde pysznie, w deszczowe dni mielismy zajęcia z bibułkarstwa
oraz gancarstwa, a wieczorami, przed kominkiem,
przy akompaniamiencie pianinka bebe chicco,
stawialam pasjansa w telefonie komorkowym, z psem u stop.
Co za szalony sylwester.

Kochani mam nadzieje ze chociaz wy sie upiliscie.
Szczesliwego nowego roku.


  • RSS