all-about-eve blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2006

Wrocilismy z Zakopca. Liże rany.
Tydzien czasu w opuszczonym hotelu-schronisku w gorach w chmurach.
Dokladnie w niedziele tydzien temu – kiedy zajechalismy na Kalatówki
– zaszło słońce. Wyszlo tydzien pozniej o 14.44,
kiedy bylismy juz na zakopiance w drodze powrotnej.
No ok, troche mnie liznelo przez szybe samochodu,
juz nie bede narzekac, boze jaka ja jestem marudna przez te hormony,
zapragnelam slonca, przegiełam.
Dobra brak slonca przecierpielismy okej.
No to trzeciego dnia pobytu zatrulam sie pizzą.
Ale ale, bylo to z kolei po innym emocjonującym dniu,
ktorego nie moge nie wspomniec
- kiedy udałam sie na pieszą wedrówkę po Kasprowym.
I schodząc z niego do Kalatówek, sama, wsrod sosen, wtem
a
u
a!
Skurcz!
Ooooo nie nie nie nie nie nie, NIE moj kochany Franecku,
tutaj nie bedziemy przychodzili na swiat, nie w zaspie sniegu, nie nie,
oddychaj do torebki dziecko jeszcze tylko 2 km i zaraz odpoczniemy,
poloze sie do lozka i obiecuje z niego nie ruszac jakis czas, deal?
Franek na to – deal!
No to wlaczylismy kurna 5 bieg
i zapieprzalismy do hoteliczku az sie kurzylo.
Dotarlam, wpadlam do pokoju, zażylam nospe, polozylam sie na płasko
i zaczełam żmudne negocjacje z moją macicą
– droga macico, czy moglabys ewentualnie rozwazyc
zwolnienie tego zajebistego zelaznego uscisku? Prooosze?
Jestesmy dobrymi kumpelami czy nie, prooooosze.
Zobacz dzieciak spi co go bedziemy budzic.
Proooooooooosze.
Nie badz suka.
W koncu owszem odpuscila, ale zebym spala spokojnie tej nocy,
to wyjasnijmy sobie ze nie.
Nastepnego dnia prowadzilam oszczedzajacy tryb zycia,
odpoczywalam,
lezalam,
patrzylam w sufit,
ogladalam slalom gigant w telewizorze,
a na obiad zjadlam pizze specjalnosc hotelu.
No i nie pospalam kolejnej nocy. Obstawiam skorke od papryki peperoni.
Przykleila sie i tak zostala dwa dni.
A kiedy sie odkleila, mialam spokoj jeden dzien,
bo nastepnie skusil mnie bigos. Rowniez sie przykleil.
I znowu witaj wielki bialy telefonie, witaj panie boze,
przemawiam do ciebie, jak mnie slyszysz.
No i teraz wrocilismy i – japierdole – jestem chora.
(nie, nie na umyśle, chyba mam grype).

kurna fresh daisy in a china shop cannot change its spots my ass

se strzele zara w łeb

Jednak wije to gniazdo.
We wszystkich ksiazkach, wszędzie, piszą –
OD 7 MIESIACA WICIE GNIAZDA NASILA SIE.
No więc – nie be de za prze czac.
W dniu wczorajszym wyjebalam wszystkie meble z goscinnego pokoju.
Zostala po nich tylko przynieciona wykladzinka.
Wiec nastepnym krokiem bedzie oczywiscie, aaaaaabysmy wyprali ci wykladzinke.
I nie wiem potem moze przeniose tam lozko.
I tam teraz bedzie nasza sypialnia.
A w naszej obecnej sypialni? Hmmmmmmmmmmmmmmm.
NIE WIEM CO TAM URZADZIMY.
NIC MI NA MYSL NIE PRZYCHODZI A WAM.

No nic, ale podczas sprzatania tego pokoju wpadlam na trop wielu interesujacych przedmiotow.
Ktorych albo szukalam od lat.
Albo w ogole zapomnialam, ze je mam.

Albo W OGOLE NIE WIEDZIALAM ZE JE MAM POD MOIM DACHEM.

TAKIE JAK NA PRZYKŁAD ZDJECIA BYLEJ P.

Ale ze glownie narombanej w trzy dupy, i w szarych leginsach,
to mi sie, ziew, nie chcialo robic awantury:)

Albo znalazlam jeszcze, hm, niebieski rozaniec.

Albo, hmmmmmmmmmm, mą slubną tiare.
(Tak mialam malutkom brylantowom tiarke. Mozecie sie smiac do woli.)

Juz?

Ale przede wszystkim, bOSh, – znalazlam stare listy milosne moje i p.!
Sprzed aaaaaaaaaaaaaaaaa 12 lat aaaaaaaaaaa.
SAME BIAŁE KRUKI .
I siedzielismy na tej wykładzince z p. i czytalismy je do 3 rano.
Lekko lejąc.

A dzisiaj co, snuje sie z kawą po domu, P. wierci,
a ja nie wiem, chyba zrobie sobie piling.
Jutro jedziemy na narty na Kalatówki.
Ale obawiam sie jednak, ze poleze troszke na lezaczku.
RACZEJ SOBIE KARVINGI ODPUSZCZE.
Ewentualnie wezme laptopa i bede tajemniczo na nim pisac
zerkajac co jakis czas w zamysleniu na gory.

to cesc

I pierwszy bociek przylecial do malopolski.

Na chama oglaszam wiosne.

I zdania nie zmienie.

Dzisaj coprawda troske poprusyło u nas w wilanowie.

ALE IDZIE WIOSNA! CZY TO JEST JASNE.


  • RSS