all-about-eve blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2006

Oj uspokojcie sie Franciszek jeszcze w brzuchu. Ja układam.
Mam 4 metry bieżące nowej szafy w sypialni i układam.
Matko jedyna ile ja swoich ciuchow odkrylam na nowo.
Jakie fajne niektore bluski naprawde. Dam czadu w to lato, watch me.
Niech no tylko urodze.

Nastepnie zrobiłam porządek w szafie w łazience.
Wywalilam wszystko na podloge, usiadlam i zaplakalam.
I od razu ustanowilam pare zakazow:
na ch. mi tyle gumek do wlosow i spinek, klamerek i grzebyczków?
- zakaz kupowania czegokolwiek do wlosow przez najblizsze 6,5 roku.
NA CH. MI TYLE ZESTAWÓW HOTELOWYCH DENTAL KIT?? Zakaz.
Na co mi do cholery resztki szamponow – takie na pol uzycia?
WEK! I zakaz.

W kuchni bylo to samo. Wszystko na podloge. Ryk. I część rzeczy wek.
Ale mam tam teraz faszystowski ordnung.
You can call me Bree van dee Kamp.
Bo powiem wam – weszłam w kuwetki.
Szalenstwo kuwetkowe mnie ogarnelo
i wszystko w szufladach ulozylam w kuwetkach TEMATYCZNIE
(HA HA HA).
ZA POL ROKU DAM ZNAC CZY TO COS DALO. HA HA HA.

Nastepnie garderoba.
ZROBILAM PORZADEK W TOREBKACH.
CO TEZ BYLO NIE LADA WYZWANIEM,
BO MAM ICH NAWET WIECEJ NIZ GUMECEK I SPINECEK.
No i w butach. I wreszcie mam buty ulozone parami.
Bo glownie w kazdej szafce mialam po jednym bucie i nigdy nie moglam znalezc drugiego.
(Dodam, iz taki P. swoje buty ma nasadzone na prawidla, wypastowane i ustawione w rządku. Ziew.)

Bo widzicie ja mam artystycznom nature i nie umiem odkladac rzeczy na miejsce, nie, po prostu nie. I jeszcze raz nie do kwadratu.

No i kuwetki maja to zmienic:o)

Jesli zas sie rozchodzi o moje samopoczucie to wszystko jest ok,
poza tym, ze malo spie.
Herbatka z melisy jakby nieznacznie wydluzyla mój sen o 14 minut,
ale umowmy sie, ze ogólnie nie są to noce moich marzeń.
Bo problem z moim spaniem
(„jest spowodowany zaburzeniami psychicznymi misiu”)
polega glownie na tym, ze w zasadzie powinnam sie ogluszyc i oslepic, zeby jakos pospac, bo najmniejszy szmer i pierwsze ranne swiatlo
(4.30 rano!) wytrącają mnie z rownowagi.
Ogluszam sie więc jaśkiem na glowie.
Z oslepieniem natomiast miałam wlasnie problem.
Ale to tylko do wczoraj.
BLOGOSLAWIONE NIECH BEDA PORZADKI –
W LAZIENCE WSROD RZECZY WYWALONYCH Z SZAFY NA PODLOGE LEZALA ONA.
OPASKA NA OCZY Z SAMOLOTU.
I powitajmy pierwszą przespaną noc!
I stoje dzisiaj rano pod prysznicem szczesliwa, wypoczęta
i nieprzejechana walcem
i do lazienki wchodzi P.:
- Kurna przebudzilem sie nad ranem, chcialem sie do ciebie przytulic, znalazlem twoja twarz, przysunalem sie, otworzylem oczy żeby na ciebie popatrzec, a tam – na wprost mojej twarzy – napis: Lufthansa.
Mis odwala ci juz zupelnie?

TAK WIEM, TEZ NIE JESTEM DUMNA Z OPASKI LUFTHANSY,
MARZĘ O TAKIEJ JAKĄ MIAŁA CARRIE BRADSHAW –
CZARNEJ, AKSAMITNEJ, WYSADZANEJ BRYLANCIKAMI SVAROWSKIEGO
Z NAPISEM – D I O R

ZNAJDŹCIE MI TAKĄ NA NECIE,
BŁAGAM.

nie tyle ładna

co fajne spiochy w grochy, przyznacie:)

16353719_d.jpg

***

hmmmm

16410784_d.jpg

FUCK.

15 komentarzy

No nic, siedze w tych blokach startowych, tak jak kazali.
Ale na razie nic sie nie dzieje.
Obstawialismy minioną sobote nawet – bo pełnia, a ponoc w pełnie jest wiekszy ruch w interesie – ale P. przyszedl do mnie i szepnal..

(ach, bo wam nie wspominalam – moj maz wyprawil grilla w sobote, na 10 osob, U NAS NA BALKONIE SPOKO, ale ze jest koziorozcem, Viktor z Wegier takze, to kochane misie, wygonily baby z kuchni i zrobily wszystko same, palce lizac, slowo, plus posprzatali kuchnie na blysk)

- „zalozylem sie wlasnie z tym pedalem Brentem

(jeden z gosci, uroczy gej, wpadl do nas ze swoja zona Stivenem, przemiłe malzenstwo z 12 letnim stazem, adoptuja wlasnie dziecko!!)

o skrzynke wodki, ze dzisiaj nie urodzisz, slyszysz?”
„ok, nie ma sprawy”.

No wiec nie urodzilam w pelnie, ale za to ponad dwustu pseudo kibicow rozpieprzylo pol starego miasta w warszawie po meczu.
A, no i wlamali sie nam do domu na wsi. Wspominalam?
Kilofami rozwalili drzwi, weszli i wyniesli 300 kilowy wklad kominkowy, uprzednio rozpieprzajac caly kominek w drobny mak.
Kurwa. Kurwa. Kurwa!!!!!
P. pognal tam teraz, samotny wilk mcquinn, szukac sprawcow.

No i zostalam sama.
Mam nadzieje ze nic sie nie wydarzy akurat dzisiaj w nocy.
Nie urodze prawda?
Nie bede musiala dymac taksowka do szpitala, prosze. Samiutenka. Obiecajcie. Tak jakos bez sensu, nie,
wtorek i do tego 16. Co to wogle za data jest. 16 maja. Nie nie nie.

hmmmm i co tam jeszcze, hmmm
wczoraj obejrzelismy sobie wieczorkiem egzorcyzmy emily rose!
Coz za pomysl wykwintny. Nie zmruzylam oka.
Boje sie godziny 3.
Boje sie wlasnego cienia.
BOJE SIE ZAKAPTURZONYCH POSTACI.

NO.
TO TYLE.
JESTEM JAK WIDZICIE W SWIETNEJ FORMIE.
IDE SPRZATAC GARDEROBE.

Znowu Goscie! Tym razem nasi kochani przyjaciele z Wegier.

Ja ich naprawde lubie, ale poczekajcie porozsuwam tylko rzeczy z podlogi, zeby miec ich gdzie polozyc (i w ogole czym ja ich ugoszcze!
BO CIASTECZKA OD TESCIOWEJ SIE JUZ SKONCZYLY).

Mam taki piknik w domu, ze dzieki. Wszystko porozwalane po pokojach na podlogach, wanienki, hugisy i moje ciuchy gdzie popadnie
(KIEDY MI WRESZCIE ZAMONTUJA TA SZAFE, JA NIE MAM CZASU!
Kiedy przyjdzie komoda i przewijak?
Kiedy dokupimy materac do nowego lozka!?
Co to bedzie jak sie nie wyrobie?! Gdzie polozyc wegrow?
Musze posprzatac w szufladzie biurka w koncu!
I kiedy posegreguje wreszcie zdjecia, co leza w tej reklamowce w pokoju goscinnym od 5 lat – np. slubne!
MUSZE TO ZROBIC TERAZ CZUJE TO TERAZ ALBO NIGDY).

I tak dzien w dzien, 7.43 budze sie, wytrzeszczam oczy,
wystrzeliwuje z lozka i biegne. Nawet siku biegne.
Nie pytajcie sie mnie czemu.
Bo nie odpowiem na to pytanie NIE MAM CZASU.

Dobra koncze ide sprzatac (o mamo, dlaczego jablko pada niedaleko od jabloni. Can leopard change its genes?)

Epilog
P. natomiast na spotkaniu od poludnia, jakies wazne spotkanie
– 4 korporacje zaangazowane, mejle lataly od miesiaca, i dzisiaj 30 osob mialo zasiasc o ustalonej porze (12) do stolu w garniturach cos tam radzic (acz nie wiem dokladnie co, coś sprzedaja albo coś kupuja, nie rozróżniam tych dwoch operacji, nie rozumiem tego tym bardziej na przykladzie konwergentnych systemow bilingowych, wiec wybaczcie ze wam nie wytlumacze, m’kay?)

No wiec rano przyszedl ponoc mail do wszystkich. Z Francji, od jednego Francuza, ktory tez zjezdzal na to spotkanie – mail o tresci:

Sorry, can’t start at 12 o’clock.
I missed my flight.
I propose NEW AGENDA:
- lets start at 1 o’clock, with lunch.

:o)))

Boze lece!!
P. dzwonil wlasnie wraca, a tu szuflady biurka rozgrzebane!
i co ja mu powiem? SORY I MISSED MY CLEANING I PROPOSE WE…
What..

Fuck????? Haaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa hahaha.

Jestem jestem. Wrocilam juz dawno aczkolwiek bylam zajeta.
Raport z urodzin jest taki – ze bylo naprawde cudownie.
Lezalam glownie w hamaku
(wewnetrznym gdyz troche nie ukrywam lało),
i wszyscy mi wszystko donosili.
(Basia nalesniki o 12 w nocy na przyklad;
JA- BOZE JAK BYM ZJADLA NALESNIKOW Z DZEMEM BOZE OSZALEJE, BASIA – CHYBA ZWARIOWALAS CHCESZ MNIE DO GAROW ZAPEDZIC O 12 W NOCY? NIE MA! I POSZLA. JA – SUKA. SCHODZE NA DOL – NALESNIKI CZEKAJOM.
Boze takie malutenkie nalesniczki.. sliczne. Zjadlam 15.
Baska kocham cie.)

No, a na 30 urodziiiiiiiiiny
dostalam zajebisty obraz andy warhola od moich lejdis!
TAKI JAK TEN Z MARLIN MONROE – TYLKO ZE ZE MNA.
Jest tak piekny, ze chyba wprowadze oplaty za samo patrzenie na niego. Naprawde.

Ponadto co. Po powrocie rzucilam sie w objecia tesciow, ktorzy wlasnie przyjechali do warszawy (na trzydzieste urodziny dostalam pudelko ciasteczek), ale zaraz porwali mi meza i pojechali do łodzi na jakies wesele – ja raczej jednak pozostalam w domu, gdyz niekoniecznie zabawa na weselu nalezy do moich marzen w 36 tygodniu ciazy.
Wiec rzucilam sie w objecia moich rodzicow – ktorzy przyjechali mnie pilnowac przez weekend (zebym sie nie puszczala, tsss),
zebym raczej nie musiala jechac z sasiadem w razie co rodzic.
No wiec rzucilam sie w objecia rodzicow, ktorzy rzucili sie w objecia porzadkow na balkonie. I na trzydziste urodziny powitajmy – wierzbe mandzurskom, cyprysik szczepiony i wielki zielony parasol z bambusa
i mam teraz chinska dzungle na balkonie
(aaa brakuje tylko malego buddy).

NO, jeszcze tylko dokupie otomane do opalania i jestem gotowa do sezonu letniego printemps 2006.

Wiec teraz pozwolcie, wezme kawe, i pojde opasc na chwile na fotel bujany na balkon popatrzec jak wszystko rosnie, bo co chwile kukam tutaj z pokoju i patrze na moja wierzbólke,
strasznie jest taka fiśnieta wiecie, pokrecona we wszystkie strony, kochana niunia.
Ide zobaczyc co u niej.


  • RSS