A wezcie, jestem. Jestem tylko wena mnie opadla.
Desereczek z galaretki (moj mozg) zlozyl wymowienie.
Zapewne to za sprawą hormonow. Lub tego, iz ODBILO MI PO DZIECKU,
bo przeciez nie z powodu spania 4h na dobe juz trzeci miesiac. Skąd.
W ogóle trzeci miesiąc ogłaszam najtrudniejszym.
Pierwszy – bylam na takiej adrenalinie ze dzieki,
40 stopni goraczki nie robilo na mnie wrazenia,
nieprzespane noce nie robily na mnie wrazenia, kolki, refluks, NIC.
Drugi – bylo troche trudniej, ale mielismy maly przerywnik ze szpitalem,
co nam bardzo urozmaicilo zycie.
Ponadto w drugim miesiacu odnotowalismy pierwszy usmiech,
ktory mial WSZYSTKO wynagrodzic (hm?).
Szosty tydzien, godz. 17.18, pierwszy usmiech – check.
Franciszek wprawdzie uznał, że ze wszystkich ludzi najbardziej zasluzl na niego
ortopeda ktory go badal, ale naprawde luz.
Nastepnie pod koniec drugiego miesiaca, ktoregos ranka (O CZWARTEJ)
pochyloną nad lozeczkiem nieprzytomną mamunie
przywital nie tylko szeroki bezzebny usmiech
ale i PIERWSZY RADOSNY OKRZYK
A NASTEPNIE NASTAPILA KILKUNASTOSEKUNDOWA ARTYKULACJA.
I od tej pory geba sie ciastkowi nie zamyka.

ale czekajcie zgubilam puente.

Boze jaka jestem niewyspana!

Nie no nie moge pisac non stop o dziecku.

Przeciez mam jeszcze jakies zycie.

Paznokcie! Zebysmy sobie wyjasnili, paznokcie mam zrobione.

Przeczytalam nawet ksiazke.
Duma i uprzedzenie.
Teraz przerabiam Bravo two zero. O snajperach.
Bardzo emocjonujonca.

W ogole Hania byla w warszawie.
17952017_d.jpg
Ale juz nie mam sily.

Ide, tak mi sie chce spac ze sie chyba zaraz rozplacze.