all-about-eve blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2008

I poszło. Treatment posłany, zyciorysy postaci posłane
i  mam teraz chwile zeby wrocic do dzialek.
Chociaz jestem prawie pewna,
ze nie jestem gotowa podjac tych wszystkich decyzji
(ty myszka nie jestes gotowa podjac decyzji
co chcesz jesc na sniadanie)
- o punktach swietlnych, kostce przed domem, ogrodzeniu,
przylaczeniu kanalizacji, pozwoleniach, zezwoleniach,
zagospodarowaniu terenu zielonego, wysokosci blatu w kuchni,
kolorze scian i miski sedesowej – ecru? Biala? A baterie? Retro?


Nie wiem czy nasze malzenstwo to przetrwa.  
Oboje jestesmy z tych upartych.

(ty myszka jestes uparta, ja jestem konsekwentny)

(JA PIER DO LE JAK ON SOBIE GRABI)

Ale przede wszystkim zacznijmy od tego,
ze nie wiem gdzie chce mieszkac.
Nie wiem, nie mam pojecia. Wawer albo Bialoleka.

__________________________________________

dobra, podsumujmy, dwa pytania
jedno o dzialke, skupcie sie,
wawer czy bialoleka,

a drugie o tyłek
kim kardashian kontra COCO AUSTIN ! 

FEEL ME IN !!!

Gnusniejemy w domu.
Tato na mazurach, popedzil przewietrzyc chalupe, przepalic
i ogolnie dogladnac, poza tym Bogdan sie stesknil i wydzwanial  
– Kiedy ty tu tak przyjedziesz? Bo ja tak sam siedzi i prawie ochujal.
Bogdan zajmuje tzw budynek gospodarczy i pilnuje.
Wykleil sobie swoj dyrektorski pokoik golymi babami z playboyow,
ktorych stara kolekcje p. oddal mu z bolacym sercem
na dobrą wspolprace. Po czym Bogus playboye spalil,
a z rozkladowek zrobil sobie tapete.
Wylozyl je takze pod szyba na lawie.
Viola Kolek np. wisi nad czajnikiem bezprzewodowym.
Gole baby sa wszedzie. Ale jedna taka blondynka  wisiala
na honorowym miejscu tuz przy lozku, pytam
– Bogdan, ta najlepsza?
– A tfuuu, paszła! Wcale nie najlepsza!
One mnie wszystkie moga skoczyc!  
jasne, jasne :o)
Ale odkad poznal nasza Hanke, blondynka zniknela.
Zakochal sie w Hance na zaboj. I dobrze, teraz jak Hanka przyjezdza
to przynajmniej wszystko porobione jest!
A tak to wolami nie moglam zaciagnac.

No nic. No a my gnusniejemy, dzisiaj fajne slonce, a my dom.
Ja chora (jednak!), Franio chyba jelitowka, albo cos, juz 3 dni,
nie wiem, tylek poodparzany.
I tak sobie siedzimy i ogladamy almodovara i ruperta misia,
a w miedzy czasie piore posrane dresiki.  

 

O, tato wrocil.

Skacowany.

Oczywiscie.

ps. boguś:)

***

7 komentarzy

Jesli obejrze jeszcze jednego almodovara w ten weekend,
to powiesze sie na lampie.
W razie co, klucze zostawiam pod wycieraczka. Meza nie ma.
Franek o godz. 6 rano je mleko – 8 miarek wody 8 miarek mleka,
nastepnie przewinac i odlozyc dalej do spania.


wezwac policje.

dzięki.

Baśka zapytana wczoraj przez dziennikarke o młodość (u ha ha)
troche opowiadała – o sobie, co lubiła jak była młoda,
o czym marzyła, co lubiła czytać i co do tej pory lubi, i że s-f,
i że psychopaci. I ja tak siedziałam, słuchałam jednym uchem,
ogladałam sobie paznokcie i doszłam do wniosku,
że przeciwieństwa się faktycznie przyciagają :)
bo przecież ja brokat i nagle doznałam olsnienia.
Kompletnie o tym wcześniej nie myślałam,
ale Baśka tak porządkująco mówiła
(blagam was ja-ka-ona-jest-upo-rzad-kowana to nie macie pojecia)
i dotarło do mnie. 
Dobra, Dunę cala serie czytałam dwa razy, luz, bardzo ją lubię,
ale to tylko to, Fantastyki nie prenumerowalam jak Baśka,
Lema to tam nie wiem, Pirxa raz. Luz.
(Emilkę ze złotego nowiu też raz, słuchając glorii estefan.
Ale to człowiek wtedy poszukiwal, nie?) 
No i w tym momencie Baśka zaczęła o marzeniach
i fascynacjach z młodości i dotarły do mnie moje.
W ogolniaku pochlonelam wszystkie ksiązki mojego taty,
wszystkich folletów, wszystkich forsythów i ludlumów,
wszystko co było, ALL. Nie wiem, 124.
I dorastałam marząc, że jestem na misji na bliskim wschodzie,
że jestem komandosem tajnym agentem, czujecie to prawda,
ci którzy mnie znają, proszę przez chwileczkę wyobraźcie to sobie. 
Idę przez pustynie z karabinem i plecakiem
(a w plecaku zapas ketonalu gdyby mnie zaczął boleć kregosłup :)
i niebieska cicikowa czapka gdyby spadl snieg)
I właśnie to, że zawsze chciałam być Jasonem Bournem
(nie jego laską, nie! ziew! Tylko nim!)
dotarło do mnie wczoraj w czekoladziarni,
kiedy słuchałam kryształowego głosiku Basi,
która w zasadzie prawie wyznała,
że nie miałaby żadnego problemu z pokrojeniem czowieka na plasterki.
 

:o)

Obejrzanych działek 5, rozwodów 3. Nie jest źle.
Ja bym nie chciała mieszkać w burakach, p. bardzo chętnie,
więc troszke musimy to jeszcze omówić.

Poki co w tv leci ocean strachu 2, na ktory lypie jednym okiem
znad komputera i kieliszka chianti i troche mi sie chce plakac,
bo na pokladzie jachtu lezy niemowle i wyje
podczas gdy rodzicow wykanczaja rekiny.
Jak widac na glupich filmach tez sie wzruszam :o)
nie, czekajcie, nie ma rekinow, na razie wykańczają się sami,
pobili się w tej wodzie i dwóch juz nie żyje, jedna utonela,
a trzeci krwawi, dziecko w totalnych spazmach.
To sie nazywa story!
GDZIE SĄ PILOTY?! SZYBCIUTENIECZKO!!!  


Dodatkowo nie mam dobrych wiesci, zjadlam kfc.
PRZED CHWILA.
Wiec nie wiem, na orbitreka trzeba bylo przed, czy moze lepiej po?
Moze jutro?
(dobra, koziorozce – prosze nie komentowac :o)
Mam w domu jednego takiego,
wiec wszystko juz doprawdy wiem, i mam wypunktowane.
Myszka ty nie masz za grosz silnej woli, robisz tak :
- bach, bach, bach, i już. 

no.
wszystkie myszki slyszaly? 
no. to bachbach.)
 

    


Hanka zaniemogla i ja tez. Ale juz ozdrowialam.
Jakis taki nie wiem, lichy ten wirus.
Franio to samo niby chory, a zdrowy. Goraczke tylko mielismy i tyle.

Jutro jedziemy ogladac dzialki. Geeeeeeeeeeeee. Bede sie budowac?
Nienawidze tego. Wic gniazda. Wolalabym poleciec na cozumel!
Pieprze klinkier. Serio. No ale trzeba.
Trzeba byc odpowiedzialnym w zyciu i dbac o ognisko. 
 
A nie tylko stringaski na dupie cale zycie.

W czwartek idziemy z Baska do zajebistej czekoladziarni.
Bylam tam ostatnio. Maja czekolade z chilli i tabasco!
O mamo. Idziemy na wywiad, ale TA CZEKOLADA! Kaman!

W ogole odbilo mi na slodkie. Mi, znanej sledziarze i smalczyni.
Odkad wczoraj zjadlam cale pudelko lodow bakaliowych na noc,
nic juz nie jest takie samo.
Goraczka plus lody rowna sie niezly odlot  :o)  

No.

Co do orbitreka, sistermoon czy mozesz mi powiedziec
czy trzeba jeździć codziennie? A ile minut?
Ja strasznie na nim ziewam.

Charakteru za grosz.

Widać, mój tyłek jest mi przeznaczony.

 

***

10 komentarzy

Nie dogoni i w sto koni dnia, który przeminął.

***

 

Jest! Jest pierwszy MILION WIDZÓW na Lejdis.
No naprawde. Chodzicie na to do kina?
Chyba nie macie mozgu!
Albo macie tylko polowe. JAK TWIERDZI KRYTYKA :o)


***

Wrocilam.  Nie mam dobrych wiesci. Pizdzilo. Bylo nudno. Nic dobrego nie zjadlam. Za to Franek wniebowziety, sniadanie obiad kolacja - szparagi. Dobrze ze nas w ogole wpuscili na sale sniadan z dzieckiem! Poniewaz w pokoju na lozku na jedwabnej poduszce OBOK ORCHIDEI, CZEKOLADKI  i origami z recznika w ksztalcie motyla – na czerpanym papierze byl regulamin hotelu :

KIDS ARE NOT ALLOWED IN THE HOTEL LOBBY .

KIDS ARE NOT ALLOWED IN THE HOTEL CAFFETERIA.

KIDS ARE NOT ALLOWED IN THE PIANO BAR .

KIDS ARE NOT ALLOWED IN THE SWIMMING POOL  
(SO YOU CAN STICK THE HUGGIE’S LITTLE SWIMMERS
THAT YOU HAVE BROUGHT INTO YOUR ASS!!!)

Zerknelam na Franka łozeczko ze szczebelkami, ktore kazalismy dostawic, czy nie jest nie wiem obciagniete drutem kolczastym, ale nie! W srodku, orchidea, czekoladka i kocyk z myszka miki (zakurzony jak nieboskie stworzenie).

W normalnej sytuacji  wytlumaczylabym sobie, ze przynajmniej bylo morze, swieze powietrze, plus 15 stopni i palmy (i szparagi!). 
Jednak tatuniek dostal kataru (sam twierdzi ze to alergia od klimatyzacji; ja niemniej twierdze przeciwnie – ze to katar od wychodzenia na papierosa na balkon spod prysznica w samym reczniku)
i kichnal 3 razy na synka (zlo zaatakowalo od srodka! Nie przewidzialam tego! Jak ogar polski gonczy tropilam katary u obcych a tu prosze. Tatuniek).

WIEC TERAZ CZEKAMY.

PODSUMOWUJAC – SE POLECIELISMY.

 

Matko syna jedyna! Pakowanie sie na wyjazd z dzieckiem jest takie trudne czy to ja jestem naprawde ale to naprawde, bardzo ale to bardzo chora umyslowo? K.! Bo jeszcze jak jezdzimy na mazury to luz, bo tam mam wszystko zduplikowane, sliniaczki, kocyczki, termometrki, wszystko.
A wszedzie indziej wyjezdzamy glownie sami. a jak nawet gdzies jade z sisinem to autem i mi wisi, ze sto siat. NO TO TERAZ PROSZE CZY KTOS CHCE LUKNAC NA STERTE RZECZY JAKIE SIE PIETRZA NA LOZKU GOTOWYCH DO ZAPAKOWANIA DO WALIZKI?
P. mowi pamietaj kicia, 4 dni, wez wszystkiego po jednym!
ALE OCZYWISCIE, FF, PRZECIEZ NIE ZWARIOWALAM!
Jedna butelka panadolu (moze miec temp.) jedna opakowanie kleiku ryzowego (moze miec sraczke) jeden orsalit (moze nagle zaczac sie odwadniac! Grypa zoladkowa! Wymiotowac i miec biegunke w jednej sekundzie. Musze byc gotowa) jeden pojemnik na mocz (wiadomo!), termometr, enterol na biegunke, nie na biegunke juz cos wzielam. Witaminy. Pyrosol gdyby zaczal kaszlec, zytrec na katar, boze misiu czy cos jeszcze?? ALE MISIU JUZ NIE SLYSZY, MORDUJE WROGA W HEVENLY SWORD NA PLYSTATION I TYLE.

Nie wiem, moze wezme jeszcze troche plynu do naczyn, musze czyms myc butelecki po mlecku.

k. kocham to.

Normalnie jak wyjezdzam sama to wiecie, najwazniejsze nie zapomniec perfum na dzien i na wieczor.

Obstawiam zaklady czy zapomne wydepilowac nogi czy nie.

O, przeczytalam ulotke z huggies little swimmers – przeznaczone sa dla dzieci ktore lubia sie bawic i nie traca CZASU NA MALO WAZNE SRAWY. To dla mojego meza! Naprawde przyrosl do tego playstation czy co.

 

To pa. Ziu ziu.


Niemoc minęła rankiem (he he he) .
ZADNE HEHEHE TYLKO MINĘŁA jak P. rano zapytał krótko:  
- ale o co ci kurwa chodzi?
‘o telefon’ powiedziałam ściągając (gacie)
różową cicikową opaskę na oczy.
‘jaki telefon?’
‘ ten nowy, bo klawiatura jest na dotyk i mnie to denerwuje
i mi sie wszystkiego odechcialo’.
‘NO TO GO ZAMIENMY! POJEDZMY, ZAMIENMY, WYMIENMY.  
NIE WIEM, ODDAJMY, JAPIERDOLE’
‘ale myslisz ze wymienia???’
i wystrzelilam jak z procy
i za 16 minut bylam gotowa do drogi,
Franek tez, nakarmiony, ubrany, czekal z kluczykami od samochodu
przy drzwiach (brumbrum! brumbrum!)

Pojechalismy ‘prosze blagam, wymienicie?’
‘jasne’

No masz, i po depresji.

Potem zrobilismy woka na 4os. ale ze nikt nie chcial wpasc
to zjedlismy calego sami. tzn wlasnie go koncze,
postawiłam sobie, o tu obok i wyjadam resztki.
Ale to nie tuczy, nie? To jest danie z azji!
(JAK TAKA JEDNA ZUPA)  :o))

Dobra, jutro zasiądę do tritmentu,
bo pewna czerwonokieca laleczka
wraca z hiszpanii i będzie. Rzeź. 
 
A potem zasiądę do zapakowania mleczka nan active,  
pampersow, little SWIMMERSOW, KLAPECKÓW I LECIMY!!!!
Na 4 dni ale zawsze. Tez do hisz.
Matko Franek oszaleje na lotnisku jak zobaczy te wszystkie samoloty.
Zaziuuziuuzia sie na amen :o)

 

Ps. Kina pelne caly czas! Szczecinki sie nie poddaja!

 


  • RSS