all-about-eve blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2008

Siedze. Sceny idą jak krew z nosa. Co zrobic ze zwlokami?
Mamy goraca linie z laskami.

Łuskam zielony groszek. Sobie posadziłam, nie? i co? I przerósł.
Wielki sie zrobił, i juz nie mozna jesc łupinek,
a ja kocham te lupinki jak jest taki mlody i slodki, ale co,
STARY TO MAM GO SKRESLIC?
Więc jem i zagryzam młodą marchewką. Ogórki nastawione.
Cukinii wyrósł las. Autentycznie krzaczory do pasa.
Dzisiaj wreszcie chłodniej. 24 stopnie.
Na werandzie cień, do tego wieje od jeziora. Siedze w swetrze.

 

Wiecie co? Czy u was tez w tym roku nie ma komarow?
Gdzie sie podzialy komary?
W Warszawie nie bylo. Okej. Pomyslalam, padly.
Ale tu? Na mazurach?? Nie ma komarow!

 

(„myszka nawet komary przed tobą spieprzają”)

 
:P

  

Nie wiem czy pod moim domem jest jakis tunel przelotowy
zjawisk z archiwum x, ze strefą zrzutu przy siekierkach, czy co? 

Dotyczy mnie to coprawda juz tylko po czesci,
bo 5go przeprowadzka. A do tego czasu Struga,
więc mnie nie ma.  
(i kurna praca! bo juz naprawde ile mozna studiowac
odcienie lawendy do sypialni i piasek maroka do salonu) 

wiec sam ron hubbard moze wyladowac na moim balkonie
zapraszam
i sobie moze porwać.
stół z kuchni.

ale pa to, dwa dni temu:

 


Przetoczyła się w pośpiechu centralnie pod moim nosem.
Z lewa na prawo.
Przesuwała się szybko i wyglądała jakby była żywa.
coś dmuchała i sapała. i w końcu zniknęła.
nie wiem gdzie poleciała.

była straszna.

 

 

Ilu męskich szowinistów potrzeba do wymiany żarówki w kuchni?
- Zero! Niech szmata gotuje po ciemku! 

ssssssssssssssss…

Szanowny Ciastoń wstał dzisiaj o 5.20. ‘Mamo chciem tam’ i koniec.
Nie, że marudził, a nastepnie  jednak przysnał, nie, nie,
konkret – MAMO TAM.

Więc jestem po 3 h snu. Ekstra!
Dodatkowo do późnej nocy siedziałam jak na szpilkach,
bo P. jechał w totalnych burzach tym motorem po ciemku.
W końcu odpadł pod Czestochową, i dobrze bo bym chyba umarła.

Niech on już wróci do domu, bo się martwię i robią mi się zmarszczki.

Na 10 jadę z ciastkiem do Czd na badania.

Nic sie nie denerwujecie, wszystko dobrze, jakas tam kontrola.

 

Wczoraj Franio wparował na nasz ulubiony plac zabaw i się przedstawił.

Do każdego obecnego podszedł, pociągnął go za rękaw
i wskazując paluszkiem powtórzył kilkakrotnie:

TO – NIANIO, TO – NIANIO, A TAMTO –  MAMO.

 

Taaa, mamo idzie po kawe – ile kubkow kawy
mozna wypic jednego dnia maksymalnie?


  

Och!

20 komentarzy

Och och och och, czym by tu zacząć. Obwodnicą? Problemem własności ulicy zapłocie? Wizytą w banku? Próbą podejścia do bikini brazilian :o) 
w
www.timeforwax.pl? Fajnie tam mają, z ulicy sie idzie, nie ma zapisow, naprawde fajnie. Jestes na zakupach, zalatwiasz sprawy, nic nie podejrzewasz, a tu – pop! salon depilacji woskiem – i wchodzisz, i jest tajemniczo, pani prowadzi do pierwszego wolnego pokoiku, a tam inna pani w czerwonym fartuszku – witam panią mam na imię Kasia i bede przeprowadzac u pani dzisiaj woskowanie, prosze sie rozebrac, polozyc wygodnie i zrelaksowac. Hmhmhmhm.

I mają też – och, sic! bikini francuskie.

Dzwoni do mnie Baska, mówie jej sluchaj stoje wlasnie przed wyborem : bikini brazilian or french. A ona trzezwo odpowiada – spoko, ale french to jakie to jest, takie z białą koncoweczką?

 

Fajne burze wczoraj nie? trzy razy zmoklam. Ale jaki cieply ten deszcz,
nie pamietam kiedy ostatni raz stalam w takich cieplych strugach deszczu.
Z dzieckiem na rekach? Hm, nigdy? I potem jechalismy w tej burzy, widocznosc zero, deszcz napierniczal w samochod tak, ze radia nie bylo slychac i tylko MAMO MAMO MAMO! CIO TO CIO TO CIO TO !

 

 

A P. co? Och P. ma urlop, zasluzony krotki urlopik. Zreszta myszka juz pół roku temu ci mowiłem o tej wyprawie w alpy w lipcu motorem. Nie no pewnie! No wiec dzwoni do myszki i mówi jesteśmy na Krku. O, mowie, przenieśli Krk w alpy? Nie nie gupku, wracamy juz do domu, zahaczylismy tylko o chorwacje. AHA, GLUPIA CIPA ZE MNIE! NO PRZECIEZ!

I opowiada o widokach a ja – czad, a oprocentowanie zmienne czy stałe bo wlasnie jestem w banku?

Ale szczerze? Mnie bawi ta cała sytuacja. Naprawde. Bo co sie okazuje, no co sie okazuje? Ze ja, bezstroski motylek z bałaganem w bielizniarce vs. poukładany terrorysta co  ma wszystko w segregatorkach i buty na prawidła –  1:0. I wróci dzisiaj, a tu wszystko załatwione. Nieruchomość sprawdzona – wypisy, wyrysy, dzienniki budowy, obwodnice, autostrady, estakady i tunele powietrzne dla migów dwudziestych piątych – CHECKED. Bank w toku. I on ma juz tylko zlożyć podpis u notariusza. Więc jak jeszcze raz uslysze – myszka, ty bys beze mnie zginela smiercią tragiczną. To mu odpowiem o tak:

Ha.

Ha.

Ha.

Chyba ty.


 
 

Nie przegrzaly mi sie synapsy od upału, nie nie.

Mam migrene od kilku dni, owszem,
ale obwinialabym o to po pierwsze dom,  

ktory chyba kupilismy trzy dni temu,
co z kolei doprawadzilo mnie dzisiaj na krawedz niewyspania i przerazenia, a po drugie testuje nowy zapach – michael kors, Island
i stan na godz. 21.00 jest taki, ze spuchła mi głowa.  
Autentycznie. Czuje silne, wkurwiajace pulsowanie.

Dom jest w Powsinie.
Naprawde, nie wiem jak to sie stalo. (kochanie! to nie tak jak myslisz!) 
:)
Bo dzialki, wiecie, zarzucone. Ostatnia działka zlamala nam serce.
Tzn. P. temat owej działki  zamknal w dwoch slowach – pierdole to
– po czym wsiadl na motor i pojechal do lasu.
Po czym wrócił uwalany blotem i szczesliwy. A ja co.
Ja se opilowalam paznokietki,
ale srednio mi to pomoglo na depresje dzialkowa.
No to potem przez miesiac byl projekt Praga. Praga czeska, okej?
Nie lewobrzezna Warszawa nie nie.
Czy prawobrzezna? W zasadzie kto o tym decyduje ktorobrzezna?
Zalezy kto patrzy nie? z mojej mapy prawobrzezna.
Ale np. z punktu widzenia Hanki – lewobrzezna, si?
(tzn. TEORETYCZNIE z jej punktu widzenia,
bo Hanka nie odroznia lewa od prawa). No ale Praga czeska upadla.
P. przedstawil mi swoja nowa pieciolatke, bo starej wlasnie uplynał termin
 wszystko z listy odhaczone, wiec sporzadzil nowa.
No i na nowej nie bylo Pragi.
No to gdzie  my teraz bedziemy mieszkac Misiu? 
I trzy dni temu poswiecilismy dzien na ogladanie domow.
Srał pies działki, spróbujmy domy, Myszka.

bOsZ  te domy! Ludzie maja naprawde fanazje.
oszklone barki ze złotą rurą na stycznej kuchnia/salon
są moim ulubionym elementem wystroju wnetrza.
Albo 2 tysiace porcelanowych zielonych żabek,  
poustawiane w calym domu gdzie sie da. 
„Wiecie państwo, mąż bardzo lubi żabki.” „Mmm?”

 

I na koniec, z umeczonym Frankiem, ktory na obiad tego dnia
zjadl zbilansowany posilek w postaci danio jagodowy
z wkruszona do niego kromka razowego chleba :/
pojechalismy obejrzec ostatni dom.
Bylo nam juz bardzo wesolo, i nic nie zapowiadalo tego co ma nastapic.
Niebo bylo czyste, ptaki cwierkaly, slonce kierowalo sie ku zachodowi,
spiewalismy sobie lemon tree
i podazalismy za mitsubishi agentki nieruchomosci.
I potem pamietam jak juz bylam w srodku.
Stalam w opustoszalym domu, duzym, jasnym, widnym. 
Lazienki!!! Kuchnia!!
Czy ktoś kto tu mieszkał, był mną??

  

Na razie zadatek i rezerwacja.
Wyjelam wszystkie torebki z szafy i do nich oddycham .


 
 


  • RSS