all-about-eve blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2008

Krach jest, wiecie, nie?  P.wczoraj śledził do 2 w nocy CNN, po czym wszedł do sypialni i mnie poinformował – odrzucili bailout myszka.
- oooooch? odrzekłam.
I mimo, że mało się wyznaję na krachach i bailoutach, to wszyscy od rana tylko o tym, więc zaczęłam się martwić o świat. Kryzys. Kryzys, kryzys, kryzys.
Nie wiem, no. Wczoraj nie było kryzysu, ptaszki spiewaly, słońce świeciło,
a dzisiaj, wtem, krach! Krach na giełdzie amerykańskiej! Największy ever!
OD TAK – JEB. Gopodarka, mnie, słuchajcie, fascynuje. I giełda. I invisible hand of the market. I  misja i wizja przedsiebiorstwa.

No ale zbliza sie ten kryzys wielka falą do Polski i co? Zawita do nas w marcu wraz z pierwszymi roztopami? Czad. Ponoć widać go wyraźnie jak nadchodzi. O, tam! Jakie to jest na maksa dziwne, wszyscy stoją i patrzą jak zbliża się kryzys. Leci jak jebitny meteoryt i nic nie można zrobić, ludzie stoją na wzgórzu i patrzą, przytulają się i czekają.


(gdzie jest bruce willis???????) 

 

Czy ktoś móglby mi powiedziec czy świat zbankrutuje?? Bo P. się rano spakował i poleciał na konferencje, wróci dopiero w sobotę i zostawił mnie z tym bailoutem, a ja się denerwuję.

 
 

Nie chodzi o to, że cyrk Arlekin jest mały, nic z tych rzeczy. 
Jedyne uwagi jakie mam, to żeby meżczyzna jeżdżący na koniu,
nie krzyczał ze środka areny podczas występu spierdalaj! do gościa z obsługi. I żeby nie wrzeszczał na konia. Potem, po przerwie, ten sam mężczyzna wyszedł z nożami i miłą dziewczyną z niemożliwie zadartym nosem,
ale tak zadartym, że nie była w stanie się nie uśmiechać,
nawet kiedy on rzucał w nią tymi nożami. Jeden chyba źle poleciał, bo dziewczyna musiała się uchylić i nóż wbił się w tarczę w miejscu gdzie sekunde wcześniej było jej biodro, siedząca obok mnie siostrzenica w zasadzie zaczeła płakać. Więc gdy mężczyzna wyjął siekiery, żeby powtorzyć numer rzucania do tarczy z dziewczyną w środku – uciekliśmy, wzięłam Franka na ręce, przy wyjściu kupiłam mu miecz laserowy (mniecz lasielowi) i zwialiśmy. Ale okay, ogólnie było fajnie. No i przede wszystkim ten miecz! Mamo!

Spał z nim.

 

Moja sąsiadka, ta niemiecka, jest śliczna. Jest naprawdę śliczna.
Taka bardziej Węgierka niż Niemka. I chyba jezdzi konno. Całymi dniami biega w oficerkach i toczku. Chociaż może po prostu  taką mają fantazję erotyczną
z mężem. Ona przechadza się po ogródku w toczku, robi trzy rundy,
on ją obserwuje zza firanki, i gotowe.

Ostatnio ich dzieciaki wkopały mi piłkę za płot. To znaczy kopią tę piłkę codziennie po szkole, nawet w deszcz i codziennie piłka fruwa przez płot wprost w moje wrzosy. Dzisiaj oddałam piłkę, która wpadła w zeszłym tygodniu (mają wiele piłek, więc się nie upominali, albo może ze względu na zbitą doniczkę z aksamitkami). I sąsiadka krzyczy do syna: szprechst polnisze danke! A syn odpowiada jej, że nie wie jak jest po polsku dziekuje.
A ona, że dżendobry, po czym macha do mnie z balkonu i krzyczy : Dżendobry for the ball !
Na co Franek jej odmachuje i krzyczy – No! Tak!!! To Nianio! Cieeeejść!!!!

  

:)))

Dobra,

19 komentarzy

w miarę świeży Ziom. 

jdziemy do tapicera wymienić gąbki
w zaszczanych poduchach, okej?
jestem kfiatem lotosu. mrzy. czad.

Wróciłam do domu i co? I już po wszystkim, zadyma u Barbarelli przewinięta. Kocham to wprost. Ktos wpadł skrytykował, zwymyslał i poszedł. Ale oczywiście było, a skąd, nie krytykowałam, nie nie, tup tup, to była konstruktywna krytyka! Tup tup! No wiec nieprawda, to bylo niemiłe, atakujące i kompletnie niepotrzebne. Luz. Baśka tez skrytykowała Holland. Ale Baśka, my god, ja myslałam ze to kolejna twoja śmieszna notka, ja ją taką widziałam. A tu wnet jesteś kumkającą żabką, wibratorem, katalogiem ikea 2009 i Carrie Bradshaw – przepraszam, to było nawet śmieszne, przecież ty organicznie nie znosisz Carrie .

No ale nic. Nakrzyczałam na dziecko dzisiaj, bo nasikał na kanapę. Jestem wsciekła jak pies, ale zwalam to na okres, okej? Franka juz przeprosiłam bo trochę mnie poniosło. Takie zwykłe życie widzicie. W ogóle z tym zwykłym życiem to jest dziwne. Mnie ono fascynuje, was nie? Już zupełnie z boku tej calej dyskusji, co jest głębokie, a co nie jest głębokie w sztuce. Mnie fascynują rzeczy zwykłe. Nigdy nie lubiłam wydumania. Wydumanie mnie żenuje, serio. Juz o tym pisałam, wstydzę się zawsze jak słucham lub patrzę na takie rzeczy. Na egzaltacje np. Tak mam. Taki model. Taka jestem widać mało spontaniczna.
Mam dni kiedy chodzę i płaczę nad małąwróżką calutki dzień, mam dni kiedy siedze w kosciele i nie wiem od czego zacząć. Ale nienawidze o tym gadać. I nie lubię ogladać tego w kinie. Ani czytac. Ale przeciez czytam i oglądam, czasem trzeba, ale zawsze bede preferowac proste historie
(bez zbliżeń kamery na gasnące światło w oku, Baśka kocham cię) i nie mam na mysli Kiepskich ani Bundich, ani Benny Hilla, tylko nie wiem,
coś co jest bliskie mojemu sercu.
Umieranie nie jest bliskie mojemu sercu. Zycie jest.

Jesli nasze Lejdis wg kogos bylo nieśmieszne, żenujące i patrzyliście na to z politowaniem – to oznacza tylko tyle, że jesteśmy z innej gliny.
I nic wiecej. Dlaczego mamy urządzać wojnę na iq z tego powodu? Może na ilość fakultetów? Po co? 
Nie rozumiem tego. 

 


Każdy człowiek ma jakąś tajemnicę poranną, nie. MOJA JEST TAKA, ŻE MI STOI GRZYWKA.
JAK MASZT PIONOWO. (bardzo śmieszne)

I chciałam powiedzieć, że jest już południe i wyjątkowo nic z tym jeszcze nie zrobiłam. Zwykle 8.10 jestem juz uczesana i po maszcie ani śladu.
Ale mam to w dupie dzisiaj. Spaaaać! Dzisiaj dzień w szlafroku! (polarowym w mikołaje, więc przy okazji zrobiło się światecznie), a Ziom w piżamie (w renifery! jeszcze tylko powieszę lampki na tujach w ogrodzie i puszczę Sinatrę, moment, kurna). A P. w ogóle nie ma więc, wybaczcie mój francuski, pierdolę, bedę się tarzać na kanapie z dzieckiem cały dzień! Ze stojącą grzywką!

 

Garderoba leży odłogiem, matko, tyle półek i szuflad czeka na zasiedlenie. Tak mi dobrze szlo. Kuchnia – mistrzostwo świata (16 kartonów). Łazienki mistrzostwo europy (8 kartonów), a Franka pokój to już w ogóle złoto na igrzyskach olipmijskich. I jeszcze tylko ta garderoba – kartony wysypane na podłogę, część rzeczy znalazła już swój dom na półeczkach – ale miałam takie problemy decyzyjne, jej, bluzki układać kolorami? Czy długością rekawów? A może przeznaczeniem? Czy ja nie mam za dużo tych bluzek? O jaka fajna ta bluzka, może przymierzę? I, wtem, zaczęłam zwalniać. Jak jakiś stary robot C3PO, naprawdę, z zajebistej ektoplazmy przelewajacej się przez pomieszczenia i wszystko porzadkującej zamieniłam się w zardzewiałego robota i nie jestem w stanie ruszyć ani ręką ani nogą. W dodatku mam to w dupie.

No, to pa. Zgrzyt zgrzyt.

  

ziom i lizak

9 komentarzy


Wpadła dzisiaj ortopeda do nas obejrzec Franka, bo kocham nadgorliwych pediatrow – ON MA CHYBA PLATFUSA! MATKO! ORTOPEDA! SZYBKO! BADANIA! SPRAWDZIC WSZYSTKO! CZY WYSTEPOWALY PRZYPADKI PLATFUSA W RODZINIE DO PIERWSZEJ WOJNY SWIATOWEJ WSTECZ.
btw jakbyscie chcieli cos wiedziec na temat „buty ortopedyczne dla twojego dziecka z platfusem” to sluze linkami – bo do dwunastej studiowalam w nocy.
no wiec pani ortopeda wparowala, dała ziomalowi (- Toto ziom, a toto mamo) lizaka o smaku coli (- Mamo, cio to???????????????? gdyz ze slodyczy pogryzanych miedzy posilkami to moje dziecko wiecie, je suchy chleb razowy, poniewaz wytlumaczylam mu ze to jest takie ciasteczko. a teraz LIZAK??!! O SMAKU KOLI??!!
mamomamomamomamo cioto cioto cioto?????? myniam!!) i przystąpiła do badania.

- Proszę mamy i taty, jest platfus fizjologiczny, czyli nie ma platfusa, kolana niekoslawe, do tego on nie jest jakis wiotki, jest jak struna, wiec sie nie bedzie poglebiac, ma biegac po trawie i innych nierownych nawierzchniach boso i tyle, slyszysz Franek? masz biegac po trawie latem bez kapci dobra?  

- TAK, Nianio ziom, DUZI ZIOM, A TI GOŚĆ.

i przyniosl jej kapcie.

o, jakies zmiany na blog.pl.

Dodaj swojego bloga do katalogu tematycznego. Ale jakiego.
Tematycznego. A, jak tematycznego, to nie.

no ewentualnie katalog Religia.
Dzisiaj, anno domini czternastego września,
na wycieraczce drzwi głownych kosciola sw. anny w wilanowie
lezaly czarne majtki.
Czarne majtki atłasowe wykończone koroneczką.
Uzywane. Tego dnia używane, lub niedawno, lub nie wiem.
no po prostu uzywane YOU KNOW WHAT I MEAN
(mam powidok tego czegos, masakra).
Leżały na środku wejscia. tak u progu.   
Msza pełną gębą, dzieci swięcą tornistry i flamastry,
a na wejściu, salve, majtki.
nie wiem.
Były to małe majtunie, więc ksiądz wikary
i proboszcz odpadaja.

ide. internet mi sie wiesza.
zalatwienie numeru tutaj, obojetnie
cesja numeru poprzednich wlascicieli albo przeniesienie naszego,
do tego neostrada
jest
naprawde ale to naprawde
bardzo ale to bardzo
duzym wyzwaniem dla pracownikow blekitnej infolinii.
Za kazdym razem wklepuja zamowienie od nowa,
i ze odezwiemy sie do panstwa wkrotce.
I oddzwaniaja po dwoch tygodniach i pytaja o co chodzi,
bo maja w systemie, ze sprawa ma nadany bieg,
ale nie wiadomo czego dotyczy.

ommmmmmmm.

wiec na razie mamy ifuck iplus. i nie jest rozowo.

ale a propo rozowego to tej jesieni weszlam we wrzos.
mam wrzos na parapetach w doniczkach, wrzos na skalniaku,
wrzosowy obrus, wrzosowe poduszki.
nie wiem czy to jest very haute couture
czy raczej more puszcza borecka. ale srał to pies, ok?

ide. macie jeszcze połtorej godziny zeby skladac Basce zyczenia.
30 komciów?? błagam was.
PRZECIEZ TO DUUUUUUUUUUUZO MNIEJ NIZ ONA MA LAT.
bedzie jej przykro.
napewno by chciala miec conajmniej np. 36 komentarzy
czyli tyle ile bedzie miala lat juz za rok.

ide. caluski!

Jest gorąco i fajnie. Wundaba.

Sąsiedzi, Niemcy robią kinderbal w ogrodzie i drą się cały czas

wundaba wundaba!

 

A my mamy ósmą rocznice ślubu za chwilę. ŚLUBU.

Bo rocznica ogolna to 14.

Jeszcze trochę i będę mogła powiedzieć  

– spędziłam z toba połowę zycia deklu.  

Nie moge sie juz tego doczekac.

 

W przerwie – lejdis 2. i nerwy. Nie jem. Nie mam czasu,

więc zapijam duze ilosci blonnika duza iloscia wody.

Bo to mam na szybko. Takie szybkie danie. Jak taka zupa z azji;)

(I nie chce sie jesc!  Polecam)


Ale kocham ten styl pracy, bipolarny. Cieszę sie, że wrócił.
Naprawdę teskniłam.

Te telefony. Raz dobrze, raz źle.

To co bylo dobrze, wtem, jest źle,

a to co bylo źle okazuje sie super dobre.

Dawac to co bylo źle, szybko bo to bylo wlasnie dobrze! Gdzie ten plik!

Pędzę takie nudne życie, nie wiem czego (żółwia, Myszka, żółwia)  

kiedy tego nie ma. A kiedy to sie pojawia swiat staje sie taki…  

wundaba niepewny.
Nic nie jest konkretne, wszystko sie rozpływa,
i non stop zmienia,
i
pojawia sie uczucie raz to brnięcia w błocie, raz to zapasów w oleju,
kiedy nie masz sie czego chwycic,
nie masz zadnego punktu zaczepienia.

I po prostu nic nie jest stałe.

I wiruje.  

Ale uwielbiam ten chaos. SERIO. Mój cień wg Junga - jest chaosem.

To jest zwierzęca forma mojej natury.

I tłumione preferencje.

Moze po prostu powinnam zrobic burdel w calym domu i tak żyć?

Nie wiem tylko, co na to moj maz koziorozec.

Tzn wiem.

Zostałabym zadźgana nożem z zimną krwią.

Cieniem mojego meza na bank nie jest chaos.  

Są nim pewnie, standardowo, gołe dupy.

Ustawione, oczywiscie, równo w rządku;)

 

Dobra wracam do pracy, w tle Franio buduje z klocków lego garaż
dla swojej ulubionej strażki pożarnej.
Klocki układa precyzyjnie.
Syneczek tatusia mać:)  


  • RSS