all-about-eve blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2009

Nie no co wy. Policzylam dzieci w brzuchu.
Uwaga odliczam – jeden. Syneczek sztuk jeden. Naprawadę.
Kiedy sistermoon do mnie wczoraj zadzwoniła,
to szłam po schodach i nie ukrywam potknęłam się i wyrżnęłam łokciem,
bo tak płakała, że myślałam, że stało się coś złego. Stała chyba na jakiejś ulicy,
bo samochody trąbiły niemiłosiernie, nie wiem czy nie na środku.
Matko, na środku jakieś ulicy w Dublinie, na prawo Body Shop, na lewo pub,
samochody trąbią, starają się ją ominąć, a ona usiłuje mi coś powiedzieć.
W końcu wykrztusiła – Siedzisz?
NIE! LEŻĘ NA SCHODACH MOŻE BYĆ? CO SIĘ STAŁO!!
No i już wiecie co się stało. Bliźniaki.
Kasia jest ciągle w szoku, ale niech się cieszy, że się dowiedziała teraz.
A nie w czasie porodu:)
Znam jeden przypadek, taki sprzed 30 lat, kiedy kobieta urodziła,
przytuliła dziecko do piersi, lekarz wyszedł, położna wyszła,
a ona po pięciu minutach urodziła drugie na łóżko, doznała szoku i zemdlała.
Pół szpitala się zbiegło w końcu, bo dzieci niemiłosiernie płakały.
To na niej, i to pod kołdrą.
Dwie córeczki śliczne.
No.

Wszystko będzie dobrze!


 

historia

36 komentarzy

Moja znajoma mi pisze w liście, że mają nowego psa.
Siostra jechała z córką do centrum handlowego w Markach
i jadą koło lasku i mała mówi – mamo, patrz, zając w sidłach chyba,
weź sie zatrzymaj, wypuścmy go. No to sie zatrzymały i idą.
A to nie zając i nie sidła – to suczka rasowa beagelka,
PRZYWIĄZANA do drzewa, niemal zamarznięta i umierajaca z głodu.
I mają bigla w domu.
„Jest cudowna i słodka, Belunia, Bella i TAKA wdzięczna i kochana,
że nie masz pojęcia.”

 

Nie mam pojęcia.

Nie chcę mieć pojęcia.

 

Nigdy nie wierzyłam, że to prawda.
Że można zostawić zwierzę przywiązane do drzewa.
Myślałam, nie wiem, że w filmach to tak.
Ale tak naprawdę żaden cywilizowany człowiek nie mógłby tego zrobić.
TO NIEMOŻLIWE.
Jak można wziąć psa do samochodu, patrzeć na niego
jak sobie śpi na tylnej kanapie, potem wysiąść z nim w lesie, patrzeć na niego 
jak jest taki ucieszony, że idzie na spacer,
przywiazać go do drzewa
i ODJECHAC!!!!!!!

Wyrwałabym takiemu człowiekowi serce żywcem i wepchnęła mu je do gardła.

A na jakiego zwłoki napuściła dobermany.

 

no.

3 komentarzy

Wzięłam wczoraj na noc persen forte – 3 tabl i straciłam przytomność.
Nie zmyłam nawet makijażu. Jak za starych dobrych pijackich czasów.
Spałam jak rażona piorunem do 6 rano (prawie osiem godzin!).
O 6 Franeczek wparował do pokoju – pacz mamo, siam sisiedłem
(zanotować, pierwszy raz przyszedł z łóżka sam, zwykle woła
– mamo chodź, pójdziemy do ciebie). 
Zerwałam się świeża jak poranna rosa!
Zerknęłam w lustro, makijaż z wczoraj co prawda very emo,
ale cera miała wreszcie jakiś kolor.
Kolor, który wyraźnie mówił TA OSOBA JEST ŻYWA.

Kocham persen.
Sis twierdzi, że jest kapryśny i nie zawsze działa, ale na mnie musi działać!
Bo wczoraj zadzwonił do mnie lekarz a ja zaczęłam bełkotać.
Powiedział PANI EWO,
DAJE PANI JESZCZE TYDZIEŃ NA OGARNIĘCIE KUWETY
I JAK PANI DALEJ NIE BĘDZIE SPAŁA
TO NIE BĘDĘ Z PANIĄ DYSKUTOWAŁ. 
DOSTANIE PANI RELANIUM.

ohoho, do not tempt me! 

 

Ale spoko, do wtorku to ja sobie przegrupuję hormony w taki sposób,
że zacznę spać.
Bez persenu. Bede zasypiać na zawołanie. Wszędzie.

O, pardą, proszę się przesunąć, muszę tutaj usiąść, będę teraz spała.

P. ma może rację, może psychiatra?
Stenka była w depresji, a nawet nie wiedziała.
Dopiero po dwóch latach się dowiedziała, że to depresja,
a przecież tylko nie spała. Nie miała żadnych objawów. Ja też nie śpię.
No dobra, ja nie śpię dopiero od 2 miesięcy,
w dodatku na dobę wyciągam 4 h snu, a ona max. 3.
Nie wiem jak ona to zrobiła, że nie zwariowała, ja już mam zmiany w psychice,
mam ochotę umazać się kupą Franka i biegać nago po ulicy,
albo pójść do lasu i żyć z lisami w norce.

Dzisiaj 3.40. Obudziłam się o 3.40 i KONIEC.
Poszłam spać koło 23, co daje właśnie ze 4 h snu.
Cały dom spał, ja leżałam i zmieniałam tylko co 15 minut bok.
Na bok, na plecy, na bok.
O 5 wstałam, zeszłam do kuchni, wypiłam pół butelki melisy w syropie.
Poszłam do łóżka.
Plecy, bok, plecy.
Po 7 się poddałam.

Wczoraj to samo – 4 h i koniec.


No ostatnio, RAZ, miałam tak, że padłam na 7 godzin.

 

(To co narzekasz!)  

Wymyśliłam właśnie dowcip:

- nie mogę spać, zaraz się zabiję.

- spokojnie, to przez ciążę, jak urodzisz to się wyśpisz.

Jestem zmęczona. Nie wiem czy kiedykolwiek byłam tak zmęczona.
Dzisiaj pobudka 4.59. Mamoooo chodź tutaj.
Od 5.15 układaliśmy klocuski. Tzn. ja zwinięta na dywanie nadzorowałam,
raz po raz obrywając drewnianym klockiem spadającym z wysoka  
(dzisiaj budowaliśmy drapacze chmur).  
Zerknęłam do archwium – na tym etapie ciąży z Franciszkiem?
WICIE GNIAZDA ROZPOCZYNA SIĘ.
Prałam dywany i segregowałam kurna listy z liceum i układałam je datami.
A teraz?
Teraz bardzo chętnie zacznę wszystko segregować, nawet mam potrzebę,
ale nie mogę coś słabo widzę sypie mi się piasek z oczu moment.

Nie miałam siły uformować dzisiaj mielonych.
Musiałam się położyć przed tą operacją na chwilę, niestety usnęłam.
Mam takie nerwowe drzemki pięciominutowe,
po których zrywam się z wyrzutami.
P. wysyła mnie do psychiatry.

Dobrze, lecz najpierw spróbuję jeszcze raz pójść spać.
O d p o w i e d n i o    wcześniej.

LIKE NOW.
Jestem już w łóżku.

O 20 kurna 30.
To cześć.

****************

RAPORT:
noc z przebojami
(wydawalo mi sie ze sie ktos wlamal, p. nie ma,
i do 22 latalam po calym domu i szukalam wlamywacza,
chyba bym go zabila, nie wiem czym, kurwa wlasnymi rekami)
ale i tak sie wyspałam ! udalo sie. 7 h.
maaatko nie wiem co ze sobą zrobić.
posprzatalam juz w szufladach teraz lecimy do hanki.
PRZEMEBLUJE JEJ CHATĘ,  
BO NA PEWNO MA WSZYSTKO ŹLE POUKŁADANE !

Byłam na usg. Nananananananana.
Panie doktorze poproszę dużo zdjęć.

Proszę pani, spokojnie, najpierw może zrobię pomiary i sprawdzę,
czy wszystko jest dobrze.
Oczywiście, przepraszam, ale mogę panu już teraz powiedzieć,
że wszystko jest dobrze i to jest chłopak.
Ach tak??? To po co to badanie?
Bo mi mąż nie wierzy!


Machał rączkami i nóżkami.
Franciszek był z nami i ze stoickim spokojem zauważał
- O, GŁOWA, O, NOGI, O, PACZ, LUSIA SIĘ MAMO.
I skąd, wcale nie dopadło mnie, że trzy lata temu
leżałam na tej samej kozetce z Frankiem w brzuchu,
miałam akurat usg połówkowe, a on ssał kciuka.
Nie żebym nie ogarniała kuwety, ale wzruszyła mnie ta klamra kompozycyjna.
Oraz to, jak to było dawno i niedawno

 

To znaczy wiecie, w sobotę miałam kryzys.
I bardzo się denerwowałam tym usg. Ale sistermoon ma rację.
Są rzeczy, na które człowiek nie ma wpływu.
I wczoraj przyszedł spokój.
I już.


 

Przecież, gdyby można było coś oddać, za to żeby było dobrze,
ale nie można.


 

Powitajmy 12 tyg i 6 dni.
Lusia się i macha witkami.


 
  

 

- Tato, tato kup mi to.
- Nie mam pieniędzy, synku.
- To idź do mamy, mama ci da.

  

Pakują się. To już koniec? JA NIE CIE!
Kartony, sofa, żelazko, trzy kosze wiklinowe. Wszystko stoi w holu.
Hanka już pojechała wpuścić ikee. A chłopaki tutaj pakują na pakę.
Franciszek wniebowzięty. Pełno ludzi. Pełno sprzętów.
Niestety nie wie jeszcze, że jutro rano, gdy krzyknie z łóżka HANKO
to nikt nie przyjdzie.  


Dobra, idziemy ulepić bałwana (rusz się myszka, siedzisz i się kiwasz).  

  

Boże, zapomniałam, Walentynki.

Kochacie się? Kochajcie się! Bo pozabijam.

Mamo zajenty. Za chile.   

Humor dzisiaj zasuwa góra, dół. Nareszcie!
Jak to powiedziała wczoraj Hanka :
– Ewka jesteś wredna, agent nieruchomości się ciebie boi. Wróciłaś do nas!!
No wróciłam.
Dzisiaj w mailu do sis pisałam, że przesypiam noce, bo Franek
przestał po dwóch miesiącach drzeć ryja i się budzić. NAPISAŁAM RYJA.
Jeśli dotąd się wahałam, czy idę w kierunku depresji czy wkurwa,
to wszystko stało się jasne
(przy depresji tulę dziecko bezmyślnie z całych sił, popłakując)


Mamy wstępnie mieszkanie wybrane. W sensie Hania ma.
Agent do Hanki konspiracyjnie:  
– Czy pani na podpisanie umowy przyjdzie z tą swoją koleżanką ?
bo właścicielka to miła starsza osoba, a pani koleżanka jest .. straszna!


Pudło. Starsze panie mnie kochają. Ze wzajemnością.
Nie kochają mnie, owszem, agenci nieruchomości oblizujący się lubieżnie,
robiący głupie, dwuznaczne żarty i rechoczący przy tym, cmokając.
Wtedy jestem prawdziwą suką! :)  


  • RSS