all-about-eve blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2009

 

Ojtam, że w celi.


wszyscy oczywiście czytają pudelka 


http://www.pudelek.pl/artykul/19950/bez_komentarza_d/
 


Cały ostatni weekend spedziliśmy na świeżym powietrzu.
Śniadanie w Szpilce. Lunch w cafe bristol. Zoo. Lody.
Oktoberfest na osiedlowym grillu. Wow wow wow.
Dzieci też  wniebowzięte.
A ja czułabym się spełniona zupełnie, gdyby nie dwa rozdwojone paznokcie
(mam też lekko przesuszoną skórę na jednym policzku,
w listopadzie będzie tam liszaj, że o skórze dłoni nie wspomnę. Jesień).

No jesień. Czy ludzie z wp.pl z działu pogoda byli dzisiaj w Warszawie?
Według wp. w Wawie dzisiaj pełne słońce, owszem zimno – 14 stopni,
ale słońce bez ani jednej chmury! Co wyście brali? Dajcie trochę.
Bo patrzę patrzę przez szybę i u  mnie w ogrodzie szaro, chmury cały dzień,
wiatr szasta lawendom, deszcz dudni w okna,
z chęcią się czymś ogłuszę, podzielcie się.

Idę, omotam się chustą, wsadzę w nią Miszę i się przejdę, nie wiem,
po dużym pokoju.
Bo kurier przywiózł wczoraj – chusta wiązana elastyczna 5 metrów. 
Tylko ta zieleń, jakaś taka bardzo ciemna, na zdjęciu wyglądała na pastelową. 
Ciemna zieleń mnie postarza, z tego co widzę w lustrze.
TAK WIEM  
ZIELEŃ CHUSTY NIE MA TU NIC DO RZECZY U ha ha ha.

Za to instrukcja użytkowania chusty napisana jest dla debili.

! Zwracaj uwagę czy dziecko może oddychać swobodnie 
! Pamiętaj, że jesteś teraz „powiększony o dziecko”
! unikaj gotowania, przenoszenia gorących płynów
! uważaj w wąskich przejściach
! nie prasuj z dzieckiem zawiązanym z przodu
! nie używaj chusty podczas jazdy samochodem

Naprawdę?
Nie można jej używać podczas jazdy samochodem?
Ale ja mam bezpieczny samochód. No przecież bedę wolno jechać!
I przecież się pasem przypne jak rany.
Nie można?


Przypomina mi to instrukcje obsługi samochodów amerykańskich.
Instrukcje obsługi amerykańskie, wszelkie,
nie tylko samochodowe, są genialne.
Przede wszystkim ważą 10 kg, bo mają po tysiąc stron.
Nawet instrukcja tostera.
Oni muszą przewidzieć każdą sytuację i ją opisać,
by obywatela przestrzec przed każdym niebezpieczeństwem.
Mają chyba domniemanie prawne, że obywatel jest niedorozwinięty.
I to w stopniu znacznym, skoro w instrukcji obsługi samochodu
jest rozdział „Driving at night”,
a w nim:

„Never drive the car with sunglasses at night”.


                        

                       

Pogoda zajebista.
No to cześć.

Mój sflaczały mózg jest w stanie zapodać tylko informacje o pogodzie.

Żartowałam. Przetwarzam jeszcze informacje z kanału minimini.
Taka Małgosia i buciki np. to ma życie, se podróżuje.

Ale wracając do meteo, czy wy wiecie, że zima w tym roku będzie sroga?
Oj!
Wiewiórki w Konstancinie uwijają się jak w ukropie,
znoszą do dziupelek wszystko co im sie w ruchliwe łapki nawinie.
Patyczki, trawkę, orzeszki, papierki.
Zapieprzają w te i z powrotem po lesie.

A jeśli las! to obejrzeliśmy wczoraj Antychrysta.

Mam nawet odczucia uwaga.
Niesamowite zdjęcia zajebiste nieprawdopodobne.
Każdy kadr jest po coś. I kolejność kadrów.
No tak po mojemu wszystko bo nie ma chaosu (ha ha ha myszka).
Ale jak dla mnie mogłyby być tylko zdjęcia, można wyłączyć głos i oglądać.
Sama fabuła banał.

Film grozy, ale czy ja wiem czy się bałam, było mi raczej nieprzyjemnie.
No nieprzyjemny film. I brudno tam mieli.
Albo jak się czołgał z tą nogą… zepsuć wam historię?

Ale obejrzyjcie, trzeba, przynajmniej początek, jest porażający.

 

Nie piździło w dniu dzisiejszym ani wczorajszym. No i Misza się w końcu zagrzała. Wyszła dzisiaj na dwór w krótkim rękawku. Bo marzła wcześniej, rozumiem troskę wielu, że onuce i czapa, lecz marzła (po mamusi).
Jakie te dzieci różne, Franciszek się urodził i od razu spocony. 
I wkurzony. (to po tatusiu).
Jeśli natomiast chodzi o to jak mi mija macierzyństwo, to cóż, jak każdej kobiecie karmiącej piersią, czyli niemamczasusiępodupiepodrapać/śpięmało. Ale to przecież minie. Wiadomo. Póki co karmienie o 23, o 2, o 4-5, o 7.
Siadam w fotelu np. o takiej 4-5 nad ranem,
biorę tę Pirlipatkę na ziarnku grochu i karmię, patrzę na jej łóżeczko obok naszego łóżka, na przewijak, na stos huggiesów i mantruję różne fajne rzeczy. Następnie wstaję żeby odbić i wydreptuję kilometry, a wtedy zbliża się 6
i do sypialni wpada Franio. I nawija. O 7 definitywna pobudka tatusia, przedszkole i, och, znowu karmienie.
Za to nigdy nie miałam tak długich paznokci. I tak błyszczących włosów.
Oczy może trochę mniej błyszczące ale nie oczekujmy zbyt wiele.
Rozmawiałam wczoraj z pierwszą 
- Justyna, wyrwałam się na myjnie! na myjnie samochodową! mają tu głośną muzykę, jest pięknie, siedzę na zewnątrz, czytam Paniom, zaraz lecę na pobliski bazarek po warzywa i owoce i do mięsnego po karczek cielęcy, potem pruję z siatami po Franka do przedszkola, wracamy na myjnie i jedziemy do domu, jest piękna pogoda i przed chwilą gwizdali na mnie robotnicy tynkujący pobliski blok. 
- No. To sobie odpoczywasz kochanie, żadnego narzekania nie chce potem słyszeć, że jesteś w klatce.

Bo Haniuta twierdzi
- Ewka, ty jesteś teraz jak dzikie zwierzę w zamknięciu, jak te małe liski, 
co biegają oszalałe po klatce od ściany do ściany
z tymwyrazemoczucharakterystycznym.
Lisek!??
TYGRYS!

piździ

17 komentarzy

Wróciłam właśnie do jednej książki, którą miałam już w ręku jesienią
i mi trochę pomogła we wszystkim. We wszystkim, bo ja jestem histeryczką. Nie mówcie tylko błagam mojemu mężowi, bo on mi to wmawia od lat,
a ja się wypieram. Ale po latach niestety doszłam do wniosku, że ma rację. Lub też po latach osiągnął sukces i udało mu się w końcu mi to wmówić. Słowo stało się ciałem – jestem tym co powtarzał do znudzenia. Jednakże bycie histeryczką nie jest takie złe. Z niczego się nie trzeba tłumaczyć, histeryczce wszystko wolno, ludzie mówią ‘co za histeryczka’
i dają spokój. Histeryczki są nieobliczalne. Nieprzewidywalne. I szalone. A ja ostatnimi czasy jestem tak bardzo nie szalona, że histeria jest moja jedyną szansą. Książka natomiast to Potęga Podświadomości. Należy wizualizować tylko sukcesy i dobre rzeczy. Bardzo tego potrzebuję. Wizualizuję więc ogólną zdrowotność swojej rodziny, bo w tej materii jestem NAPRAWDĘ w skrajnej histerii. W ogóle to tak zamknąć oczy i żeby był maj. Nie wiem czy to wina tego wiatru, co mi trąca brzozę za oknem i kładzie słoneczniki? Boję się cienia. Pedofila na placyku. Włamywacza. Wojny. Wypadku. Choroby.
Mam kwadratową głowę od tego. Może mam czegoś za mało w organizmie? Magnezu? Nie wiem, myślę, że szklanka whisky wypita duszkiem, załatwiłaby sprawę. Tymczasem rzucę dowcipem.
Wieś. Wczesny ranek. Kobieta zbudziła się, posprzątała w domu, wydoiła krowę, wygnała na pastwisko, zbudziła dzieci, nakarmiła, naostrzyła kosę, poszła na łąkę, nakosiła trawy, przyszła do domu, narąbała drew, przygotowała obiad, nakarmiła dzieci, poszła w pole, kosiła do zmierzchu, przyprowadziła krowę, wydoiła, przygotowała kolację, nakarmiła dzieci, wykąpała, położyła spać, sama się wykąpała, chwyciła kromkę chleba ze stołu, przekąsiła i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, położyła się spać. Nagle zrywa się z krzykiem: - Boże!!! Mąż od rana nieruchany! 

 

Słoneczniki mi zakwitły w ogrodzie. Dwa :)

 

______________
 1 września, mój przedszkolak był jedynym dzieckiem w grupie, które  

płakało nieprzerwanie 4 godziny.
Więkoszość robiła jakieś przerwy chociaż.

1 września, mamy dzisiaj 15 rocznicę pożycia.

1 września, za trzy dni pełnia.

 


  • RSS