all-about-eve blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2009

Dwa dni temu schodzę na dół zaspana (02.30) po wodę.
Zaspana to mało.
Ogłuszona jakby –  bo zrywając się z łoża małżeńskiego
(mamo mamo chodź tu!) nie zanotowałam, że jest puste. 
Po drodze zapuściłam tylko żurawia do łóżeczka ze szczebelkami
(rączki rozrzucone na boki, śpi) i dopadłam pokoju tego spidermana
(nie śpi, żąda pić). Schodzę na dół.
Do przymkniętych mych oczu dochodzi światło, otwieram je
– To ty kochanie?
To on.
Rozpostarty na sofie śledzi z zaciekawieniem jakiś program informacyjny.
Zamykam z powrotem oczy, zmierzam do dystrybutora z wodą.
- Co się stało myszka?
– Nic, nic, pić.
– Aha okej. Pamiętasz taką firmę wysyłkową quelle?
– y, no.
– No! Zbankrutowali! 

mrugmrugmrug 

coś ze mną? czy z nim? 

:) 

 

Och, ja pracuję! Żebyśmy to sobie wyjaśnili.
Piszę. Czcionka courier new dwunastka półtora akapitu. Macierzyński? E!
Zapytano tylko – jesteś in or out? Kto ja? ZAWSZE IN! In da haus.
Michalina szczęśliwie jest dość grzeczna, co umożliwia twórczość.
To znaczy dla mnie ona jest aniołem, choć po przeczytaniu
notki sistermoon zmuszona jestem zrewidować ten pogląd, 
to jej bliźniaczki są aniołami.  
Michalina jest nim tylko w porównaniu z Frankiem w jej wieku.   
Franek natomiast stał się aniołem począwszy od 5 miesiąca życia,
coś w nim wówczas zrobiło ping! i przestał terroryzować otoczenie. 
Więc pewnie ona zacznie.  
Wniosek – nigdy nie chwal dnia przed zachodem słońca
(a teściowej przed śmiercią). 
Z narzekaniem viceversa.

Wszystko się zmienia zawsze non stop ciągle.

Siedzę oto na łóżku z laptopem na kolanach i piszę,
obok córka-szmurka leży na macie i jara się
wiszącymi nad jej głową pluszakami,
ciastek w przedszkolu zagaduje wszystkich na śmierć,
to co za oknem - przemilczę.

Ale za chwilę wszystko może się zmienić.

Grunt to nie zadeptać podłogi.


Sprzątaczka została zgwałcona w pewnym biurze.
Policjant ją przesłuchuje:
- Proszę pani, jak do tego doszło?
- Myłam podłogę klęcząc na kolanach, naglę czuję,
że ktoś jest z tyłu i mnie zgwałcił.
- To czemu pani nie uciekała do przodu?
- Gdzie??? Na umyte?!!!!

me encanta !

13 komentarzy

      
      Agencja My Photo

      
       Agencja My Photo

      
      Agencja My Photo


http://www.pudelek.pl/artykul/19944/nowa_kolekcja_dolce_gabbana/
 

ranny ptaszek.

29 komentarzy

Środa. Ot, słońce świeci, ptaszki śpiewają, motylki fruwają. Za chwilę – wiatr duje, chmury naszły, zwierzęta pierzchają. Czyli nic, tylko taki właśnie obsrany dzień jak dzisiaj. W tle biegające po pokoju dziecko-spiderman.
I wtem krzyk. Specyficzny krzyk, krzyk jedyny w swoim rodzaju, jest tylko jeden taki krzyk – krzyk oznaczający, że stało się coś złego. Zrywam się. Biegnę. Czemu nagle tak cicho? Biegnę i nadstawiam uszu. Cisza. Biegnę. Kurwa jaki ten korytarz długi! Naraz krzyk mojej mamy – MATKOBOSKA! OMATKOBOSKA EWA! Zaczynam pędzić przeskakuję po pięć kroków. Dopadam go, zrywam mu z głowy maskę spidermana i nie widzę twarzy!
nie widzę gdzie oczy gdzie buzia gdzie nos wszystko zalane krwią.
Targam nim, a on pyta (mówi! żyje!) – Będę musiał iść do szpitala prawda?
Mihasia zaczyna płakać, ja wykręcam dziesięć numerów na raz:
P., lekarz, tata, szpital, następnie wylewam sobie szklankę zimnej wody na głowę i biorę się za Franka, obmywam go, źródło krwawienia ustalone – zwisająca bezładnie górna warga jest owym źródłem.
Woda utleniona, gaza, krwawienie zatamowane, lód, szpital na Litewskiej.
A na Litewskiej na ostrym dyżurze chirurgicznym? Masakra piłą łańcuchową.
Kilkanościoro dzieci siedzi w poczekalni, a rodzice usiłują zatamować im krwawienia z różnych rozciętych miejsc. I tylko jedna złamana noga.
Reszta – szycie.
Zakład poprawek krawieckich przy Litewskiej kurna zaprasza.
Pani chirurg o trochę zmeczonej twarzy, ale bardzo profesjonalnych rękach uwija się jak w ukropie. I już po godzinie Franek wraca do domu opatrzony, usta zszyte, policzek od wewnątrz też pozszywany, bo rozerwał go zębami jak uderzył – razem 8 szwów. Nie płakał. Cyborg mój. Szwy na 10 dni.
Dieta płynna na ten czas. Pije zupy, mleko i kakao przez słomkę.
- Franio, ty jesteś ranny, wiesz?
- Ranny ptaszek?

 

 

(uuuuuuuf)
 


  • RSS