all-about-eve blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2009

Co u was? Bo do mnie nananan nanaa nie docierają wiadomości z tvn24,
nie rozumiem język polski, nic nie słyszę! nanananana, co? CO? NIE SŁYSZE.

Nadto teściowa przestąpiła właśnie próg tego domu,
więc udam się (tam gdzie moje miejsce) do kuchni zrobić tiramisu :)
Syneczek Franeczek spojóweczek (zapalenieczek) drzemie,
córkę szmurkę wygnałam na spacer z tatuniem kacuniem 
i pędzę do robota kuchennego zelmer. Pa.

 

Poszłam z Franiem na angielski. Osiedlowy angielski, grupy od 3.r.ż.
Zajęcia niestety z osobą dorosłą. Ziew.
Mamusie mają śpiewać (sing) piosenki po angielsku,
tańczyć (dance) w kółeczku i zachęcać pociechy do mówienia (speak). 
Zapoznajemy się, dzieci się przedstawiają, pani jeszcze tylko pyta
czy znacie dzieci już jakieś słówka po angielsku? 
- Taaaaaaaaak 
- mickey mouse! 
- my nejm is Zosia! 
- sorry! 
- nice to meet you,
a mój  syn: – don’t move, drop the gun!

Nikt się nie śmiał. Tylko ja.

Nie chciało mi się już tłumaczyć,
że ma taki plastikowy pistolecik ze Smyka, z wgraną komendą. 

  

  

Uczciłam święto niepodległości zupą buraczkową z cukinią.
P. wrócił ze Strugi z paroma skrzyniami marchwi, buraków, cukinii i jabłek.
No, to jeśli dziś jest środa, to jemy buraki. Kocham robić buraczki i jak mam wszystko usyfione na bordowo.
Tak stałam, tarkowałam te buraki, a w telewizorze film –
Kate Hudson w czarnym bikini, Key West, palmy i jacht. 
KEY WEST.
Chcę tam mieszkać, okej?
Według legendy, na wyspie ciąży indiańska klątwa, zgodnie z którą, kto raz znajdzie się na wyspie, do końca życia będzie chciał na nią powrócić.
A jak Kate Hudson gra w takim filmie i leci na plan zdjęciowy,
to kto jej się zajmuje dzieckiem? A ona jest całkiem wolna kiedy pracuje?
Czy jednak siedzi i myśli, co u dziecka i czy nie złapało ospy albo rotawirusa?
Ciekawi mnie to.
Zerkam za okno. Hortensje musze przyciąć, ale myśl o wyjściu na ogród doprowadza mnie do rozpaczy.

A Mihaśka co, księżniczka lwiczka ‘noś mnie na rączkach’ śpi.
Ale się obudzi! i będzie.
Jak ona płacze, to jest poezja.
Ona nie wyje, nie wrzeszczy, nie robi leee.
Ona piszczy. Serio.
Jak się wkurzy to jest pisk taki, że szyby pękają, kiedyś był taki film horror.

Upiekłam te buraki do barszczu, mówiłam już? 
W piekarniku więc o połowę mniej wszystko jest uwalone niz zwykle,
w zasadzie poza mną nic.
Tylko je upiekłam i starkowałam do rosołu.
Przy tarkowaniu trochę paznokietki dostały w dupę,
ale jutro manicure więc nie rozpaczam.
Na jaki kolor paznokcie zrobić? Co pasuje do zielonych dresów?


Franek ma taki kaszel, że nie może spać, lekarz wspomniał o Acodinie.
Wrzuciłam w wyszukiwarkę i CHRYSTE ELEJSON
nie za wcześnie na Armageddon?

 


http://forum.nastolatek.pl/viewtopic.php?t=22284
 



http://m-forum.pl/acodin-nie-bierzcie-tego-t28691.html
 


30 na pierwszy raz ? dla przecietnej nastolatki?
ja na pierwszy raz wzielam 17. i bylo to zdecydowanie za duzo … moje „jazdy” opisalam pokrotce w poprzednim temacie o acodinie.

wszystko jest dla ludzi, ale z glowa !

Moja ulubiona uzywka. Jednak to nie jest dla kogoś kto lubi TYLKO mieć „banie”. Bo ci się po prostu nie spodoba. To jest dość ciężki psychodelik. W większości nie jest przyjemny, trzeba się na niego bardzo otworzyć, na pewno nie do zażywania w grupie. Jeśli podobałoby ci się coś pomiędzy LSA (nie poprawiać na lsd, bo chodzi mi właśnie o lsa) a benzydaminą, to ten środek jest właśnie dla ciebie. Pamiętaj jednak o robieniu sporych odstępów między podróżami, żeby nie wyrobić sobie tolerancji.  

Na mnie tak działa. Dla mnie to jest cięższe od lsa, a prawie tak mocne jak 1g cipacza. Może mam dziwny organizm, ale tak na mnie działa.   

PS. Czy te nastolatki, to jest to pokolenie jeszcze bite, czy już nie?

Już jestem najdrożsi. Nie było mnie przez drobny momencik,
bo była pełnia i zapadłam się w sobie i swoim wkurwie.
Ale już wróciłam i kocham bliźniego. 
Tymczasem u  Haniuty o biciu dzieci.
A ja w przysłowiowej dupie biciowej.
Muszę się ogarnąć, bo wnioskuję z niektórych tam opinii, że jestem słaba,
bo sadzam na karnym krzesełku, a powinnam po prostu dać klapsa.
Że klaps jest okej, twierdzą. Tylko żeby nie za mocny. Ma być rozsądny. 
A czy ja wiem, czy ja jestem rozsądna? Mężu?
Ostatnio zaszalałam z kartą kredytową w Sephorze, więc nie wiem,
czy kwalifikuję się do bicia dzieci.
Ale niezależnie od tego, do czego się nadaję (do leżeć i pachnieć, oczywiście),
a do czego nie, to i tak nie wiedziałabym, jak wytłumaczyć dziecku,
że gdy potem ono kogoś będzie tłuc w przedszkolu, to ma tłuc rozsądnie.
Bo będzie tłuc – dziecko naśladuje dorosłych we wszystkim.
(- Tatusiu, dlaczego rozsypałeś mi kredki? Idź teraz na krzesełko, usiądź
i przemyśl sobie, co zrobiłeś).

Ludzie chyba nie rozumieją, że klaps niczego dziecka nie uczy.
Klaps służy dorosłemu, który jest bezsilny i wkurzony.
Ja jestem non stop bezsilna i wkurzona.
Ale przecież nie rąbię na oślep każdego, kto mnie wkurza, prawda?
Gdybym pizgnęła ekspedientce w warzywniaku,
to musiałabym się potem tłumaczyć policji
(nawet, jeśli ta pani naprawdę zasługuje na wpieprz).

Dobra.

Bicie upokarza dzieci, jasne? Nawet pacnięcie.  
Wyobraźcie sobie, że ktoś was trzepie w łeb,
bo coś do was mówił, a wy nie słuchaliście. Fajnie jest? 

 


  • RSS