all-about-eve blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2010

A, tam, w pracy. Odśnieżałam cały tydzień, tak?
Fizyczna praca to też praca! No, to teraz o pogodzie.
Wczoraj było plus osiem, mucha się obudziła.
Akurat w sypialni oczywiście. Oczywiście o czwartej nad ranem.
Bzzzzzzzzzz  bzzzzzzzzzz. Trtrtrtrtrtrtrtrttrttrrt. Bzz. Latała wzdłuż okna.
Góra dół, góra dół, góra dół, centymetr po centymetrze i od nowa.
Jest tak skołowana, że nie pamięta drogi do kuchni. 
A w kuchni przecież wyżerka. Okruszki!
Chyba ją pójdę złapię i przeniosę. Bardzo mi jej żal, to raz. 
A także – dwa – wkurwia mnie bzyczenie gdy śpię.

Mówią, żeby się nie cieszyć tą pogodą. Że zima WRÓCI. Czy ja wiem.
No wróci i co? No na ile wróci? Żałosne.
(‘Dżizas! Jakie one są pretensjonalne z tym sylwestrem w środku lata!
Po prostu żałosne’ pamięta to ktoś? ;) Nic, kocham Kluźniak)
Ważne, że za parę tygodni MAJ.
Co prawda maj, to już nie to samo co kiedyś.
W maju mam urodziny, a robią się one  z roku na rok coraz dziwniejsze.
Nie rozumiem jak to się stało, że nie mam 25 lat.
Ostatnie co pamiętam to, że zbliżały się moje 25 urodziny
i nagle był taki rozbłysk i jestem tu.
Normalnie dałabym sobie głowę uciąć, że mam 25.
Ale jak dodaje 25 do 76
to chyba mi się popsuł kalkulator, bo coś dziwnego pokazuje.
Mam jeszcze taka tylko obserwację,
że mi dziecko zwisa jak je karmie przed snem.
Jaka ona długa i dorosła już.

Jestem wstrętnym niewdzięcznym karaluchem. Zamilkłam i wy nic nie wiecie. Ale nie dlatego, że blog mi niemiły, kocham! Po prostu między nami jest już trochę tak, jak po ślubie. Kino, randki i PIERWSZĄ NOC MAMY JUŻ DAWNO ZA SOBĄ. I po prostu wyjechałam na narty. Śmy. Franek też! Nawet zjeżdżał z zielonej traski. Choć niestety gęba mu się nie zamykała. Podczas zjeżdżania właśnie w szczególności. Wobec czego jego tatuś się trochę natyrał, asekurując go bez przerwy i zjedżając tyłem
– Jestem cały mokry Myszka, mam dość! Franek czy tobie się buzia kiedyś zamyka??
– Nigdy tato!
Michalina na szczęście spała po kilka godzin w wózku i nie marudziła. Bo one się zwykle wymieniają, kochane dzieciaki, jak jedno usiłuje zamordować matkę poprzez wkurwienie jej na śmierć, to drugie usuwa się w cień. Doceniam to bardzo, bo słyszałam historie, że niektóre dzieci wchodzą w alianse i mordują wespół. Co jest o tyle nieśmieszne, że jestem typem cholerycznym i przyparta do muru, wobec niemożności skrzywdzenia własnego dziecka, zatłukłabym siebie samą bardzo szybko.  Co tam jeszcze? Aha ! Zapomniałam wspomnieć – że wcześniej w styczniu przed wyjazdem Franek miał ospę. Nie chwaliłam się. 144 krostki. Rozdrapał TYLKO JEDNĄ. Za to TĘ CENTRALNIE NA CZOLE. Brzydko to wygląda, ale co, przecież go nie oddam.
Naprawdę zleciał ten styczeń.
Wam nie? Jakbyście się musieli spakować na zimowy wyjazd – 4 osobową rodzinę, ciuchy narciarskie, kaski, polary, kalesony,  windstoppery i reklamówkę leków – w 2 torby, bo macie męża faszystę, to też by wam zleciał. Bo pół stycznia właśnie mi zleciało na obmyślaniu jak to zrobić. I zrobiłam. Ba! wręcz za dużo rzeczy wzięłam  – np. Michalinie błyszczące brokatowe legginsy, na wieczory przy kominku – jednak się nie przydały. etc. Po powrocie wiadomo. Niewielka choroba sieroca. Ale 13 posegregowanych prań połączyło mnie z rzeczywistością  już w połowie cyklu pierwszego z nich. Plus od poniedziałku zasuwam do pracy. Adios.
DZISIAJ Michalina Maria kończy pół roku
!! no


  • RSS