all-about-eve blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2010

Żarty żartami, ale chłopaków zaatakowała grypa żołądkowa.
Najpierw Franio.
Potem P. (haaaa haaaa haaaa) 
Rzygali dalej niż widzieli. Nie nadążałam z wiadrami i miskami.
Michasia im tańczyła do muzyki z teletubisiów, a ja biegałam.
Nawet moich rodziców siekło - byli u nas w odwiedzinach
w dniu największego rozpylania prątków.  
No i wszyscy dotknięci wirusem, zeznawali jednogłośnie,
że czuli się jakby ich ktoś wytarzał w kaktusie, a następnie 
przypieprzył łopatą w czaszkę z przodu.
Do tego temperatura 39.
Spałam z Franeczkiem dwie noce, głaskałam i podawałam miskę.

My z Michasią nic.
Że ja nic nie dostanę, to wiedziałam.
Jak będzie wojna atomowa, to przeżyją karaluchy i ja.
No więc jak się okazuje – i Michasia.
I wcale mnie to nie bawi.
Średnio mi się chce przemierzać kulę ziemską
w poszukiwaniu pożywienia i osad ludzkich, w podartych szmatach,
w dodatku z dzieckiem, które wszystko robi na przekór
i jest absolutnym niejadkiem.
Michasia proszę cię zjedz ten korzeń jest pyszny. Ne!

No nic. Wyzdrowieli już chłopacy.
Trochę są wychudzeni, ale dziś już coś tam zjedli.
(Każdy po golonce. Dosłownie).
Natomiast ja, dzięki temu wszystkiemu,
mam wyprane pokrowce na sofy!
W życiu nie włożyłabym ich do pralki.  
Zawsze musiałam aaaabym przyjechał i wyprał ci tapicerke.
A tak, przyparta do muru, niejako w afekcie – zrobiłam to! 
I teraz czyste, wypłukane w Lenor sensitive almond sensation,
mi tu pachną.
I nic się nie zbiegło.  
Kurwa co za odkrycie, jestem naprawdę szczęśliwa.

Wróciliśmy ze spaceru przed chwilą.
Na marginesie,
5 tygodni na rynku pogodowym nam się już upiekło, jasne?
Miały być zimne fronty atmosferyczne – a są,
jak na jesień i mało sexy położenie geograficzne Polski, tropiki!
Wczoraj gdy zapalaliśmy świeczkę na grobie Marii Dąbrowskiej,
temperatura powietrza wynosiła plus 15 stopni. Po południu!
Dzisiaj kolejny spacer,
lecz już bardziej szlakami traski rowerowej dla laufrada.
Groby raczej neah.
Wczoraj – Mamo, naprawdę ci wszyscy ludzie po śmierci
są tam pod ziemią? Zakopani? Dlaczego? Mieszkają tam? Smutno mi.
No, to ten, dzisiaj rowerek biegowy w Powsinie (rower w listopadzie!).  
Weszłam do domu, przewróciłam się w holu i leżę.
– Kochanie, coś nie mam siły, jakaś zmęczona jestem.
– To od tlenu najdroższa. Ty nie możesz wychodzić na świeże powietrze,
ty, jak bakteria kałowa, najlepiej czujesz się w środowisku beztlenowym.


 


  • RSS