W dniu dzisiejszym wypieliłyśmy z Michaliną całą kostkę brukową z mchu i perzu, a płyty chodnikowe przed domem z mleczy do
kolan. Tak wiem, że można polać antychwastem, ale odkąd odkryłam, gdzie mrówki
wynoszą cały chleb z mojego domu, czyli do swoich latyfundyjków pod naszą
kostką, to zabroniłam. 

Wpuścić im tam randap, to by było chamstwo.


O deszcz! Lecę, może urosnę!