Walentynki. Myszka, co ty wiesz o widgetach.
No masz, a co to takiego?
Siedzimy, mam nowy telefon, one hundred percent w chmurze, ziewam trochę.
Nowy telefon przeleżał tydzień na blacie w kuchni, 

więc – Myszka kiedy ty go odpalisz??!
Oezu, nie mam czasu, muszę ikonki przepisać na kartkę, zrobić rzut, 

tak jak mam teraz w tym telefonie, w nowym musi być tak samo, 
bo ja umrę inaczej, wybuchnę od nadmiaru innowacji, 
muszę mieć coś swojego, jakiś blanket, pluszaczka, pieluchę tetrową, 
bo się rozryczę.
Odpalił mi. 

Przyłożył swój telefon do mojego (ma taki sam), zbliżył je tyłami, 
coś błysnęło, zamrugało i piknęło – Widzisz???? już ze sobą gadają!
Jak to gadają?
No wymieniają informacje!
Aha, a jest jeszcze wino? polej… dzięki.
skarbie… może jestem dziwna i opóźniona, 
ale ja się boję urządzeń elektronicznych, 
które się ze sobą komunikują…
i o nas gadają! mam z tym problem, wiesz?
Myszka, nie idziesz do przodu, jesteś niewolnikiem.

No ba, a co Wam mówiłam ostatnio??


A wczoraj, trzynastegop w poniedzialek, 
w wigilię walentynek mialam engine malfunction.
Od rana wszystko sie rypało lawinowo. 
O 7 Franek stłukł antyczny nawilżacz powietrza, 
który wisiał na kaloryferze i nawilżał mu pokój.  
(pytania o to, co robi dość wartościowy nawilżacz powietrza 
w pokoju pięcioletniego dziecka, proszę kierować do mojej mamy). 
A potem już cały Juniwers sprzysiągł się przeciwko mnie 
- najpierw nasłał na mnie wolno jadące auta, na oba pasy, 
za mną, przede mną i obok, 
a gdy spóźniona dojechałam na miejsce, zajął wszystkie miejsca parkingowe, 
następnie później, na stacji benzynowej, ustawił mój samochód 
przy dystrybutorze paliwa dla tirów, 
przez co próbując wepchnąć w swoje auto pistolet przeznaczony dla tirow 
(gruby! halo!) 
cała oblałam sie ropą - skórzane dziurkowane rękawiczuszki, 
bezrękawnik, spodnie, buty - any fucking questions? 
A potem, gdy już stamtąd odjechałam,  
zmieniając cały swój dzienny pajplajn, 
sfokusowana tylko na jednym, muszę kupić kozaki!, 
to gdy parkowałam, komputer pokładowy wyświetlił komunikat -
HEY, RIPLEY! ENGINE MALFUNCTION! 
Więc zadzwoniłam do P., ale on mial akurat confcall, 
na którym prezentował spreadsheet.  
Więc zadzwoniłam do Assistance i przyjechała laweta - ale nim dotarła, 
kupiłam kozaki i apaszkę w kolorze fuksji. 
A wieczorem jeszcze tylko zepsułam dvd.



Wasze zdrowie, gorących Walentynek :)