all-about-eve blog

Twój nowy blog
Jezus. 

Tyle komciów? Ktoś jeszcze na świecie na mnie czeka? Wiecie, wzruszyłam się. I nie jestem pijana, jem owsiankę. W ogóle nie zaglądałam na blogi, booo 
Bo nienawidzę tego cholernego appla. Coś tam z niego korzystam, piszę na nim, wiadomoco, ale net na telefonie. I aż tu nagle na telefonowym fejsie dostaję list (Boże, list! Sorcia, MESSAGE) od agi, że powinnam zajrzeć na bloga. 


Jestem. Żyję. Wszyscy zdrowi. Michalina zaczęła mówić. Jej pierwsze słowo, to :  
O kurczę! 
Dzisiaj powiedziała: O kurczę, ptaszek! 
O kurczę, bam. O kurczę, pić. 

Drugie słowo, którego się nauczyła i które powtarza, non stop, to: MOJE! 

Franek ok. P. ok. Ja ok. 

usiluje sobie odtworzyc co sie wydarzylo od lutego. 
okradli nas, wlamali sie do domu jak kapalismy dzieci i nas okradli, a bylo to w marcu. 
potem co. w kwietniu bylismy w stanach. 
w maju mialam urodziny. i juz. 
jestesmy w czerwcu. 

z chęcią wstawię jakąś fotkę, ale po pierwsze wykasowałam wszystkie fotki w telefonie, dwoma pizgnięciami palca. do you want? yes. do you really want are you sure? YES YES! 
nie pytajcie. ponoć nie można tego odzyskać. 

po drugie – nie, nie mam backupow na tym applu. bo nie umiem go obslugiwac! ten komputer doprowadza mnie do rozpaczy. 

ide spac. jestescie kochane. 



zimasuka

73 komentarzy

Marzę o tym, by zwariować.
By zamknęli mnie w szpitalu dla psychicznie chorych
na oddziale o podwyższonym rygorze – żadnych widzeń.
To nie wiem, musiałabym zwariować i ewentualnie podkreślić to
rzucając się na kogoś z nożem.
Pacjentka zagraża sobie i otoczeniu – dużo leków,
dużo spacerów po szpitalnym parku w samotności
i zero kontaktu z rodziną.
Całymi dniami grałabym na moim telefonie w Bubbles,
leżała, spała i patrzyła w sufit. Spała.
Byle dalej od termometru, nebulizatora, efferalganu w czopkach,
nurofenu, oscillococcinum, enterolu, mucosolvanu,
pulneo, eurespalu, lipomalu, supreminu oraz rutinacea.
Angina ropna, zapalenia krtani, zapalenie oskrzeli, grypa.
Wszystko razy dwa.

Ach, i jeszcze zapalenie miazgi w górnej szóstce.

Zwariować albo stracić pamięć.

Jutro pełnia, miejcie tego świadomość.
Ja mam
świadomość – bo Franek daje czadu.
Wczoraj i dzisiaj zostali
śmy wezwani na dywanik do przedszkola.
Rodzice! Franek kategorycznie odmówi
ł brania udziału
w przygotowaniach do obchodów Dnia Babci i Dziadka.
Zapytali
śmy w domu,  wyjaśnił, że nie będzie się uczył wierszyka
i nie chce wyst
ępować,
TO NIE W JEGO STYLU, NIE BEDZIE SIE POCI
Ł,
tego dnia NIE IDZIE do przedszkola.
Super.


Tydzień temu zaś, byliśmy na K
alatówkach.
W za
łożeniu – na nartach, w praktyce:  

Photobucket 

Photobucket 

Photobucket 

Scared of Santa Pictures, Images and Photos

anioł

17 komentarzy

Kolejny konkurs w przedszkolu.
Nie jestem przekonana, czy to dobrze robi dzieciom na psychikę,
takie konkursy i współzawodnictwo w wieku lat 4., 
ale może to ma je przygotować na świat.
Świat, który mnie, na przykład, przeraża i nie jestem na niego gotowa. 
Co zresztą uświadamia mi codziennie mój synek.
- Mamo co ty potrafisz, możesz wyratować człowieka z wody?
- Nie, synku. 
- Dlaczego? Tato może!
- Bo nie mam karty ratownika. 
- A kartę pływaka masz? 
- Nie, synku, jedz. 
- Tata ma. A kartę żeglarza? 
- Nie, synku. 
- To co ty masz??? 
- Kartę nurka. 
- Dziwne!

Natomiast mojego męża nie przeraża świat i gdy usłyszał:
konkurs w przedszkolu „Anioł 2010”,
zniknął z synem w garażu i zaczęli hałasować.
Po godzinie wmaszerowali do domu, cali w pyle,
z aniołem wielkości Michaśki przed sobą.

Photobucket


P. mówi - A teraz to jakoś przystrój.
- Jasne! Prościzna!
- Mamo nie mów ‘prościzna’, pani w przedszkolu mówi, że to brzydko.
(?)

Zniknęłam z Frankiem na górze.
Po godzinie zmaszerowaliśmy z wystylizowanym aniołem.

Photobucket 

- Co to ma być??????? – zapytał P. 

- Franek wybierał dodatki! 

- Ale mama przyklejała!  

Żarty żartami, ale chłopaków zaatakowała grypa żołądkowa.
Najpierw Franio.
Potem P. (haaaa haaaa haaaa) 
Rzygali dalej niż widzieli. Nie nadążałam z wiadrami i miskami.
Michasia im tańczyła do muzyki z teletubisiów, a ja biegałam.
Nawet moich rodziców siekło - byli u nas w odwiedzinach
w dniu największego rozpylania prątków.  
No i wszyscy dotknięci wirusem, zeznawali jednogłośnie,
że czuli się jakby ich ktoś wytarzał w kaktusie, a następnie 
przypieprzył łopatą w czaszkę z przodu.
Do tego temperatura 39.
Spałam z Franeczkiem dwie noce, głaskałam i podawałam miskę.

My z Michasią nic.
Że ja nic nie dostanę, to wiedziałam.
Jak będzie wojna atomowa, to przeżyją karaluchy i ja.
No więc jak się okazuje – i Michasia.
I wcale mnie to nie bawi.
Średnio mi się chce przemierzać kulę ziemską
w poszukiwaniu pożywienia i osad ludzkich, w podartych szmatach,
w dodatku z dzieckiem, które wszystko robi na przekór
i jest absolutnym niejadkiem.
Michasia proszę cię zjedz ten korzeń jest pyszny. Ne!

No nic. Wyzdrowieli już chłopacy.
Trochę są wychudzeni, ale dziś już coś tam zjedli.
(Każdy po golonce. Dosłownie).
Natomiast ja, dzięki temu wszystkiemu,
mam wyprane pokrowce na sofy!
W życiu nie włożyłabym ich do pralki.  
Zawsze musiałam aaaabym przyjechał i wyprał ci tapicerke.
A tak, przyparta do muru, niejako w afekcie – zrobiłam to! 
I teraz czyste, wypłukane w Lenor sensitive almond sensation,
mi tu pachną.
I nic się nie zbiegło.  
Kurwa co za odkrycie, jestem naprawdę szczęśliwa.

Wróciliśmy ze spaceru przed chwilą.
Na marginesie,
5 tygodni na rynku pogodowym nam się już upiekło, jasne?
Miały być zimne fronty atmosferyczne – a są,
jak na jesień i mało sexy położenie geograficzne Polski, tropiki!
Wczoraj gdy zapalaliśmy świeczkę na grobie Marii Dąbrowskiej,
temperatura powietrza wynosiła plus 15 stopni. Po południu!
Dzisiaj kolejny spacer,
lecz już bardziej szlakami traski rowerowej dla laufrada.
Groby raczej neah.
Wczoraj – Mamo, naprawdę ci wszyscy ludzie po śmierci
są tam pod ziemią? Zakopani? Dlaczego? Mieszkają tam? Smutno mi.
No, to ten, dzisiaj rowerek biegowy w Powsinie (rower w listopadzie!).  
Weszłam do domu, przewróciłam się w holu i leżę.
– Kochanie, coś nie mam siły, jakaś zmęczona jestem.
– To od tlenu najdroższa. Ty nie możesz wychodzić na świeże powietrze,
ty, jak bakteria kałowa, najlepiej czujesz się w środowisku beztlenowym.


 

Rudy

19 komentarzy

Jest kot do uratowania.
Najbardziej rudy kot jakiego ziemia widziała.
Złoto-rudy, oczy piaskowe.
Młody. Jest bezdomny.
Przyszedł do nas, mieszkał na ogrodzie,
rozmawiał przez szybę z Michaliną całe lato.
Łasi się. Nie boi się ludzi. Zero agresji.
Ostatnio przeniósł się do sąsiadów na ogród.
Nie mogą go wziąć do domu, bo mają dwa inne koty, które go tłuką.
Dokarmiamy go, ale sąsiadka właśnie zadzwoniła i powiedziała,
że trzeba go wywieźć do schroniska,
bo zamarza u niej nocą na tym ogrodzie w donicy.
U nas Michalina alergia – odpada.
Może ktoś się zlituje? Jest strasznym pieszczochem.  

 
P.S. Koleżanka podsunęła mi pomysł – Zbawca dostanie lampion!
Ten z kotem.

(z pająkiem na pyszczku, ubawiło mnie to) 

Photobucket

CO PANI CZUJE?

11 komentarzy

Wydobywają górników w Chile, oszalałe tvn24 relacjonuje, oczywiście.
Są specjaliści w studio, na ekranie wnikliwy rysunek szybu,
którym jeździ kapsuła – 625m, 311m iiiiii 0 m! pulsujące na czerwono.
Ale bardziej mnie interesują reakcje tych wydobytych ludzi. 
I ich bliskich. Wszędzie kamery. WSZĘDZIE. BARDZO BLISKO.
Przez moment widziałam,
że dziecko jednego z górników miało gila w nosie.
Matka innego miała rzęsę na policzku.
Widać, że są spięci, stoją od kilku godzin,
uśmiechają się, czekają.
To chyba emocjonalnie samo w sobie dość trudne, 
gdy masz najbliższą osobę zakopaną pod ziemią przez kilka miesięcy
i właśnie ją wydobywają?
I jeszcze masz ją powitać
w obecności kamer wszystkich telewizji świata.  
„co pani czuje, jak się pani czuje, jakie to uczucie,
czy czuje pani radość”  
Jedna młoda żona wzruszona do granic podbiegła do męża,
przytuliła się i pierwsze co mu powiedziała to:
- Zobacz przyniosłam ci chorągiewkę! 

P.S.
Ja tymczasem przebrałam dzisiaj moje dziecko za owcę
- jest w grupie owieczek – na pasowanie na przedszkolaka, bo kazali.
I pojechał podekscytowany do przedszkola.
Tylko, że ta uroczystość jest jutro!! Popieprzyło mi się.
Jak po niego pojadę po południu, to mnie zabije.


  • RSS