all-about-eve blog

Twój nowy blog

mamo patrz

6 komentarzy

Mamo patrz co narysowałem.
[jakieś trójkąty połączone, wściekły rysunek, dużo szarpanych krawędzi]
Co to jest, Franeczek?
Mamo, to jest świat po wybuchu słońca!

wolę jak kruszy przy kolacji
i jeździ na jeździku Michaśki jakby ciągle miał 2 latka.

(wczoraj w samochodzie, w drodze powrotnej z przedszkola
MALSZ MALSZ DĄBLOWSKIIIIII, Z ZIEEMI WŁOSKIEJ DO POLSKIII,
ZA TWOJIIIIM PRZEWOODEEEM ZŁONCZYM SIEEEE Z NALOOODEM)


It’ Is Oh So Still

Photobucket

Profesor filozofii stanął przed swymi studentami
i położył przed sobą kilka przedmiotów.
Kiedy zaczęły się zajęcia, wziął spory słoik po majonezie
i wypełnił go po brzegi dużymi kamieniami.
Potem zapytał studentów, czy ich zdaniem słój jest pełny.
Oni zaś potwierdzili. Wtedy profesor wziął pudełko żwiru,
wsypał do słoika i lekko potrząsnął.
Żwir oczywiście stoczył się w wolną przestrzeń między kamieniami.
Profesor ponownie zapytał studentów, czy słoik jest pełny,
a oni ze śmiechem przytaknęli.
Profesor wziął pudełko piasku i wsypał go, potrząsając słojem.
W ten sposób piasek wypełnił pozostałą jeszcze wolną przestrzeń.
Profesor powiedział:
„Chciałbym, byście wiedzieli, że ten słój jest jak wasze życie.
Kamienie – to ważne rzeczy w życiu:
wasza rodzina, wasz partner, wasze dzieci, wasze zdrowie.
Gdyby nie było wszystkiego innego, wasze życie i tak byłoby wypełnione.
Żwir – to inne, mniej ważne rzeczy:
wasze mieszkanie, wasz dom albo wasze auto.
Piasek symbolizuje całkiem drobne rzeczy w życiu,
w tym waszą ciężką pracę.
Jeżeli najpierw napełnicie słój piaskiem,
nie będzie już miejsca na żwir, a tym bardziej na kamienie.
Tak jest też w życiu:
Jeśli poświęcicie całą waszą energię na drobne rzeczy (pracę),
nie będziecie jej mieli na rzeczy istotne.
Dlatego dbajcie o rzeczy istotne
- poświęcajcie czas waszym dzieciom i waszemu partnerowi,
dbajcie o zdrowie.
Zostanie wam jeszcze dość czasu na pracę, dom, zabawę.
Zważajcie przede wszystkim na duże kamienie
- one są tym, co się naprawdę liczy. Reszta to piasek.”

Po zajęciach jeden ze studentów
wziął słój wypełniony po brzegi kamieniami, żwirem i piaskiem.
Nawet sam profesor zgodził się, że słój jest pełny.
Student bez problemu wlał do słoja butelkę piwa.
Piwo wypełniło resztę przestrzeni – wręcz wsiąknęło w piasek
- teraz słój był naprawdę pełen.

Morał z tej historii: 
nieważne, jak bardzo wasze życie jest wypełnione,
zawsze jest jeszcze miejsce na browarka.

amen:)


Sławek, ty na aj.pi.e.mie miałeś niezły spadek energetyczny, widziałam.
A, tak, ale i tak najgorzej było na o.ka.er.emie.
Wtedy to naprawdę głowa mi sama leciała.
Ha ha ha ha ha (chichrają się).  
Ale słuchajcie, te targetowania to mają bardzo wysokie rajtingi,
nie uważacie?
Jak im się wydaje, że my będziemy mieli takie osiągi?
W dodatku na łajt lejbelu?!
Skoro same ejmy są na dużo niższym lewerze.
(kiwają głowami)
(część się chichra)  

Stoję z boku,
w autobusie odwożącym pasażerów z samolotu z Wiednia na terminal,  
jakaś taka… niestargetowana. 
I przetransferowana bez ejmu! W ten deszcz. 

Chciałabym być pogodynką tvn. Naprawdę.
Patrzę na jedną właśnie. Zrobiona, ubrana.
U ś m i e ch ni ę t a. A ja w kocu. A tak lubię jak się przy mnie robi.
Pierwsza zrobiła mi kiedyś makijaż na premierę wiadomo czego.
Na kaczki też miałam. I od razu inna twarz.
Ile skaczą przy takiej pogodynce,
żeby była tak piękna przez 4 min. 20 sekund na wizji?
Nie jestem złośliwa, naprawdę bym chciała. 

Tymczasem wróciliśmy z Normandii.
Myślę, że tak wygląda czyściec. Wszystko piękne. Piękne krajobrazy.
Piękne chmury. Ale jakoś tak pątniczo. 
Wieje bardziej niż gdziekolwiek, zimno bardziej, mokro bardziej.
Kamienne domy, najpiękniejsze ogrody jakie w życiu widziałam,
lodowato sine hortensje, ogromne, dwumetrowe.
Podziwiasz, kochasz, ale też ciągle chce ci się płakać. 
Byliśmy na weselu.
Eleganckim, rosyjsko-francuskim: 
la soupe, la spécialité du pays, les légumes.

Je ne comprends pas! 

La vodka.
O, to rozumiem, i - nu dawaj! 

Wcześniej zahaczyliśmy o Disneyland.
Zupełnie nieelegancki, ale za to: MAMO, O JAAAA.

A dzisiaj? Tradycyjnie pralka. 8 prań to go.
Siąpi.
Jarzębina.
Jutro przedszkole.
Nowe, więc ktoś jest trochę zestresowany, nie okazuje tego,
ale przecież widzę.
Zaraz jadę po tę małą awanturnicę do dziadków.
Jesień.
Będzie pewnie jeszcze parę ładnych dni, ale to nie ma znaczenia.
Co z tego. Stoimy właśnie u podnóża wielkiej góry, 
która się nazywa 6-miesięcy-obsranej-pogody.
Na samym początku tej drogi jesteśmy, znowu.
Niech już zacznie być ciemno o 15, niech na to nie patrzę.

Robię porządki. W zabaweczkach.

Zabawki jednego takiego to bardzo już wymagały uporządkowania.

Jeśli mi teraz wyjmie
i nie włoży na miejsce do odpowiednio przypisanej szuflady
choć  jedną zabawkę, to zabiję.
Podpisałam mu szuflady i półki? Podpisałam.
To niech się nauczy czytać!
„broń” „pojazdy MAŁE” „pojazdy DUŻE”
„skarby” „wojsko” „piraci” .
ma to wykuć na blachę.
na wyrywki w środku nocy przy zgaszonym świetle
ma biec do właściwej półki.

Jak ja nienawidzę bałaganu.

Najważniejsze, że wywaliłam zabawki Franka
z dużego pokoju na górę. Od dzisiaj bawi się u siebie!
I jeszcze tylko 3 lata i czupiradło też wyleci.  
I kurna se wstawię STOLIK KAWOWY I PLASKORZEZBE.
A na parapetach będą stały kwiaty w wazonach.
A nie garnuszek na klocuszek.

A ja bardzo bym chciała, żeby NIE NASTĄPIŁA jesień i zima.
Hanka mówi, że trzeba sobie wizualizować!  
Czynię to tak usilnie, że jeśli w ziemię pieprznie meteoryt
i nie będzie ani jesieni, ani teleranka, ani w ogóle nic,
to w tym ułamku sekundy, zanim wszystko zniknie,
pamiętajcie, że to ja.

Hanka naprawdę byłaś na Chopinie w sobotę? Ja byłam w Carrefour.

12 SIERPNIA

21 komentarzy

Kochane Czupiradło.

Nie martwię się o ciebie. Urodziłaś się taka malutka.
TAKA MALUTKA, ŻE MIEŚCIŁAŚ MI SIĘ W DWÓCH DŁONIACH.
Tylko spałaś, mruczałaś i wydymałaś usteczka.
Aż zrobiłaś – ping! I odtąd służymy ci wszyscy wiernie.
Buzi Córeczko. Tak trzymaj.
Wszystkiego najlepszego z okazji pierwszych urodzin,
które będą w czwartek – ale nie będę miała czasu wstawić notki,
bo zapowiedziały się tłumy,
by móc cię nosić na rękach, całować, nosić. 
I spełniać każdą twą zachciankę.  Nosić! 

          

Byłam na wakacjach!
Chociaż świadczą o tym jedynie zdjęcia w liczbie 1500.  
Bo reszta po powrocie be.zet. – 
bąączki! I praca praca praca.
Czyje są te opalone uda?

Na wakacjach miałam trochę zmartwień dotyczących bikini –
jeśli środa to białe, a gdy chmury to turkusowe.
Odmóźdżyzm galopujący.
Pół felietonu w ‘Pani’ przeczytałam jedynie (o czym - nie pamiętam).
Przez całe 3 tygodnie, pół, okej?
No to więc wróciłam lekko upośledzona, Hanka się martwi.
Czuję się, jakby mi ktoś nasypał kamieni do głowy.
I tylko bym spała.
I jadła ogórki kiszone z musztardą –
czym wprawiłam dzisiaj w konfuzję mojego męża.
I nie jestem w ciąży!  
Mrówek coprawda dalej nie tłukę,
ale odkurzyłam odkurzaczem sporo pająków
i zabiłam japonkiem 10 much  
(a potem wyrywałam tym kurwom skrzydełka). Co wy na to?

Jakaś się płaczliwa zrobiłam, stoję kroję chleb okruchy leżą na desce
podbiega mrówka, dopada największego okruszka i zaczyna z nim biec,
leci zygzakiem, okruszek co rusz wypada jej z łapek, czy paszczy
czy w czym ona go tam niesie, nie wiem, bo bardzo szybko biegnie.  
W zasadzie leci, nigdy nie spotkałam tak zasuwającej mrówki,
pewnie widzi, że stoję nad nią z nożem, 
mikroskopijne serduszko tłucze się o odwłok,
nagle podbiega inna mrówka i jej pomaga, teraz pędzą we dwie,
co chwilę się wywracają…  
aaaaaaa już nigdy nie zabiję żadnej mrówki!
Popłakałam się.
Masakra.


  • RSS